Sukces życiowy po chrześcijańsku - 3 rady
Sukces życiowy po chrześcijańsku - 3 rady

Jest wrzesień - rozpoczał sie rok szkolny. Dla wielu nowe wezwanie, dla innych tok dalszy życia. Ale dla wszystkich to dobry czas nad zastanowieniem się nad znaczeniem trudu, wytrwałości, zmagania. Czy warto się trudzić jak nie wychodzi? Jak długo się trudzić jeśli sukcesu nie widać i nim nie pachnie? I w ogóle czy chodzi o sukces? A jeśli nie o sukces, to o co?

 

Czy jak jest przyjemnie, to jest dobrze? Czy musi być łatwo, aby można było określić nasz stan życia jako właściwy? A może jak jest czasem pod górkę to nie koniecznie musi być dramat? Im gorzej, tym lepiej  - czytając te słowa przychodzi na myśl, że to nie ma najmniejszego sensu. I w jakimś stopniu można się z tym zgodzić. Ale w tym jednym krótkim zdaniu, możemy odkryć coś głębszego…

 

1. Bądź czujny – nie leż w hamaku!

 

Gdy posiadamy pieniądze, pracę, karierę – wszystko mamy. Rodzi się w nas pewność, że nic więcej nie potrzebujemy – tracimy czujność. Bo po co się zamartwiać, gdy wszystko mamy? Żyjemy chwilą nie zastanawiając się nad niczym, ale co się stanie gdy czegoś zabraknie? Nagle tracimy grunt pod nogami, nie wiemy co dalej. Przychodzi moment decyzji, wyboru. Możemy zatrzymać się przygnieceni stratą, stracić nadzieję, poddać się… Ale możemy też pójść w drugą stronę – zobaczyć, że to nie koniec, że jest droga dalej. Ta czas gdy powracamy do Boga, gdy wołamy „Panie, ratuj”. Tak, Bóg przyjdzie z pomocą, ale to nie oznacza, że my sobie możemy siedzieć z założonymi rękami czy leżeć wygodnie w hamaku. Nie, my także musimy podjąć działanie, w którym nam towarzyszy łaska Boża. Bóg jest przy nas cały czas, w każdej chwili. Po prostu - JEST.

 

2. Wyjdź z błędnego koła użalania się nad sobą!


Trudności pobudzają nas do działania, do współpracy, do otwarcia się na drugiego. Nie ma już „ja sam”, ale „my”. Wychodzimy z błędnego koła użalania się nad sobą, przestajemy się kręcić wokół siebie a zauważamy, że obok nas są inni, że mają także trudności. Nasze doświadczenia życiowe możemy wykorzystać, aby pomagać.

 

3. Przyjacielu! Bóg nie czyni nam krzywdy! (por. Mt 20, 13)


Często boimy się trudu, cierpienia, uciekamy od niego. W tym się nasuwa obraz Jezusa, który także się bał, odczuwał lęk i ból, ale wypowiadając słowa: „ Nie moja, lecz Twoja wola się dzieje”, zgodził się na to co Go spotkało. Choć się bał to Go nie powstrzymało, aby trwać do końca. Patrzenie na trudności, jako szansę wzrostu, „sukcesu”, zwycięstwa wymaga od nas głębokiej wiary i wielkiej ufności Bogu, że to Bóg dla nas przygotował, dla naszego dobra, abyśmy wzrastali i dążyli do świętości. Bóg nie czyni nam krzywdy (por. Mt 20, 13)! Pragnie dla nas szczęścia…

 
Życie po Jezusowemu i z sensem – to konkret


Nie jest zwycięzcą tylko ten, kto za pierwszą próbą dobiegnie do mety, ale zwycięzcą jest ten, kto w czasie biegu, podnosi się z upadku i pokornie biegnie do celu. Pan Jezus także upadał, ale za każdym razem się podnosił i  kroczył dalej. Z miłości… Bo tylko ona ma moc przemienić to, co trudne w pełną nadziei drogę do zwycięstwa.  A to ma sens!

 

s.now. Agnieszka Rosołowska