Rekolekcje Stowarzyszenia w Panewnikach
Rekolekcje Stowarzyszenia w Panewnikach

Kiedy zbliża się miesiąc wrzesień, to nie tylko oznaka zbliżającej się astronomicznej jesieni, ale dla mnie, jak i dla wielu członków Rodziny bł. Edmunda to czas rekolekcji w Panewnikach. W tym roku 2016, w dniach 19-22 września zawitałam z innymi do klasztoru Sióstr Służebniczek w Panewnikach w liczbie 41 osób.  Witała nas ciepło siostra M. Adela Kopoczek już przy samych drzwiach furty. Wspólna kolacja, która rozpoczęła spotkanie rekolekcyjne z Bogiem i w tej konkretnej wspólnocie, jeszcze mocniej zbliżyła nas do siebie. Potem już miał głos prowadzący rekolekcje o. Tycjan Zgraja OFM, który całkowicie poświęcił nam swój czas na 3 pełne dni. Emanował radością i wewnętrznym pokojem. Jego nauki były żywe, ciekawe, wprowadzały nas w ciszę serca, medytacje i rachunki sumienia nad całym swoim życiem. W naukach poruszył tematy: Eucharystii, modlitwy, wiary, miłości Boga i bliźniego. Często nawiązywał do bł. Edmunda, podkreślał, że był to człowiek wielkiej i żywej wiary.


Krocząc   rekolekcyjną Drogą Krzyżową - świadectwo


Będąc na tych rekolekcjach  z członkami  Stowarzyszenia Rodzina Bł. Edmunda Bojanowskiego  w Panewnikach stanęłam z krzyżem przy pierwszej stacji Drogi Krzyżowej w kaplicy rekolekcyjnej. Poruszyły mnie słowa o. Tycjana: 

"I stacja –Jezus odrzucony i osądzony
Kłaniamy się Tobie Panie Jezu Chryste i błogosławimy Ciebie….."  Dalej słyszę:


„Msza św. pogrzebowa na cmentarzu w Częstochowie . Gdy przyszedł moment Komunii Świętej, nikt z uczestników nie podszedł do ołtarza, nie przyjął Jezusa. Ksiądz po chwili oczekiwania wrócił z Najświętszym Sakramentem do tabernakulum. Jezus nie był potrzebny. Nikt nie krzyczał : ”Precz! Ukrzyżuj Go ! Poza cezarem nie mamy króla” Jednak to był podobny dramat do tego, który wydarzył się przed wiekami na dziedzińcu Piłata: dramat nie przyjętej Miłości.”


Jezus opuszczony przez uczniów, skatowany i poniżony przez rzymskich żołnierzy, odrzucony przez swoich rodaków, którzy wybrali wolność dla Barabasza, niesprawiedliwie osadzony przez Piłata, nie przestał kochać. Dzisiaj również Bóg nie przestaje mnie kochać, chociaż często jest tylko dodatkiem w mojej codzienności. Modlitwa przegrywa z telewizją, przykazania Boże z prywatnymi poglądami  i upodobaniami, wartości ewangeliczne z dobrobytem i wygodą. Nie wydaje mi się, abym kogoś krzywdził - żyję podobnie jak inni. Tylko już przestałem zauważać, że tak naprawdę, to ja co najwyżej toleruję Boga w moim życiu. Jezus mówi do mnie „Kocham CIĘ!”, a w odpowiedzi słyszy „Mnie to nie przeszkadza”. Któryś za nas cierpiał rany…


Iwona H. z Piotrowic