Muzyka w życiu bł. Edmunda Bojanowskiego
Muzyka w życiu bł. Edmunda Bojanowskiego

Lektura Dziennika ukazuje bł. Edmunda Bojanowskiego, wrażliwego na muzykę, uczestniczącego w życiu kulturalnym swojego środowiska. Nie ograniczał się tylko do roli słuchacza, ale we współpracy ze znanymi w tamtych czasach muzykami troszczył się o to, by  kult Boży był sprawowany w sposób piękny, a muzyka dodawała mu dostojeństwa. 

 

Wrażliwy na piękno liturgii i muzyki liturgicznej

 

Edmund Bojanowski był jednym z wielu założycieli zgromadzeń zakonnych, które zaistniały w XIX w na ziemiach polskich. Ten wielkopolski ziemianin, człowiek świecki, założył zgromadzenie Służebniczek NMP Niepokalanie Poczętej. Prawie codziennie uczestniczył we Mszy św. bądź w gostyńskiej Farze, bądź w sanktuarium maryjnym na Świętej Górze.
Świadectwem jego autentycznej pobożności oraz niezwykłej wrażliwości na piękno liturgii i muzyki liturgicznej są zapiski w osobistym Dzienniku, prowadzonym w latach 1853−1871.  Niejednokrotnie wspomina o tym, że uczestniczył we Mszy św. śpiewanej:
„Wotywa była śpiewana z towarzyszeniem organów” (Dz. 29.05.1855).
„Byłem o ¾ na 6tą w kościele, u Komunii św., na jutrzni. Prymaria o ½ 7 śpiewana” (Dz. 8.09.1860).

 

Ważna rola instrumentu

 

Ważny dla niego był dobór śpiewów liturgicznych. Kilkakrotnie wspomina o konkretnych pieśniach, jak np. o hymnie  Te Deum laudamus, śpiewanym w świętogórskiej bazylice „na podziękowanie Panu Bogu za ocalenie kościoła w czasie odbytej niegdyś tego dnia bitwy pod murami jego za czasów siedmioletniej wojny” (Dz. 15.09.1854).
Zwracał również uwagę na to, czy liturgii Mszy św., bądź nieszporom czy nabożeństwom, towarzyszył akompaniament organów. W swoim Dzienniku w dniu 19 lipca 1854 r. notuje: „W Instytucie Gostyńskim Nieszpory odbyły się z muzyką o ½ do 5tej i całowaniem relikwii zakończyło się nabożeństwo”.
Na innym miejscu pisze: „Na sumę przybyło dużo osób[…] Muzyka składała się z śpiewu kilku nauczycieli  z towarzyszeniem harmonionu” (Dz. 8.12.1855).
Był zainteresowany nabyciem do kaplicy instrumentu, który pomagałby wiernym w modlitwie: „Koperski powiadał mi, że zamówił dla siebie u organmistrza Kamińskiego małe pokojowe organki w kształcie szafy, które by rad ustąpił do naszej kaplicy, gdyż dla niego będą za drogie. Mają kosztować około 100 tal. Propozycji tej przyjąć nie mogłem dla obecnego braku naszych funduszów, ale na chęci nabycia takowych wcale mi nie zbywa” (Dz. 19.12.1853).  Doprowadził do tego, że ks. Idzikowski ufundował i sprowadził fisharmonię do kościoła w Jaszkowie, w którym modliły się Siostry Służebniczki.  Odwiedzając kaplice czy kościoły, zwracał uwagę na to, czy jest w nich instrument.


 
Zasłuchany sercem

 

Uczestnictwu Bojanowskiego w liturgii towarzyszyło niejednokrotnie silne przeżycie emocjonalne, przykładowo tak jak w uroczystość Wszystkich Świętych w 1854 r., kiedy pisząc  o procesji na cmentarzu wyznaje: „Pamiętam, że te nieszpory silne zawsze czyniły mi wrażenie z powodu swej harmonijności z otaczającą naturą obumarłą i zachodem dnia. Wrażenie to i dzisiaj było nie mniejsze, a nader powabne przy drewnianym wiejskim kościółku, przy starych lipach na cmentarzu rosnących i przy widoku bliskiego jeziora” (Dz. 1.11.1854).
Udziału w liturgii nie ograniczał tylko do Mszy św. i nieszporów.  Był wrażliwy na śpiew kolęd, pieśni pasyjnych i liturgię Wielkiego Piątku, w czasie której doświadczał, jak „prześliczny śpiew żałobny towarzyszył przeniesieniu Pana Jezusa do grobu” (Dz. 6.04.1855). Często uczestniczył w nabożeństwie majowym przy kapliczce, nierzadko kończącym się o ciemnym wieczorze, bądź odprawianym w kościele, z błogosławieństwem Najświętszym Sakramentem i ze Suplikacjami przy wtórze „śpiewaków, śpiewaczek i muzykantów”. Śpiewał również wraz  z wiernymi różaniec.
Okazją do modlitwy śpiewem i chwalenia Boga muzyką były uroczystości odpustowe. Dbał o to, by wypadły okazale i współpracował w ich przygotowaniu ze znanymi lokalnymi muzykami, m.in. z Maksymilianem Koperskim: „Poszedłem na wotywę do klasztoru, po której rozmówiwszy się z p. Koperskim względem przyjścia muzyki na odpust do sióstr – poszedłem do Instytutu” (Dz. 19.07.1856).     
W swoim Dzienniku wspomina wielokrotnie o tym, że wierni zdążający na  uroczystą liturgię odpustową lub wracający z niej do domu, śpiewali pieśni kościelne.

 

Formacja muzyczna w Zgromadzeniu Sióstr Służebniczek NMP

 

Wrażliwość na piękno muzyki i troskę o śpiew Bojanowski zaszczepił także swoim duchowym córkom. Służebniczki Bogarodzicy już od początku życia zakonnego były zapoznawane zarówno ze śpiewem liturgicznym, jak i piosenkami, które wykorzystywały w pracy wychowawczej. Założyciel sam czuwał nad formacją liturgiczno-muzyczną oraz nad repertuarem. W Regule, przez niego napisanej, znajdujemy ogólne zasady dotyczące śpiewanych pieśni: „Nie wolno im też śpiewać pieśni innych, jak kościelne, i to przez władzę duchowną zatwierdzone. Ucząc dzieci pieśni świeckich, takie tylko wybiorą, które przez Przełożonych będą pozwolone”.
W swoich zapiskach niejednokrotnie wspominał o swoim uczestnictwie w lekcji śpiewu: „Byłem na lekcji [w nowicjacie].  Potem były śpiewy. Agnieszka Owczarzanka nauczyła je pieśni kolędowej, w której wiele świętych dziewic oddaje hołd Najśw. Pannie” (Dz. 8.10.1857).
Podobnie s. Anna Böhm z Poręby koło Góry św. Anny informowała kilkakrotnie Założyciela o tym, że nowicjuszki mają codziennie lekcje śpiewu, które prowadziła Służebniczka, s. Julianna. Zajęcia te obejmowały także śpiew piosenek, które w późniejszym czasie siostry wykorzystywały w ochronkach.
Lekcje śpiewu prowadzili księża (m.in. ks. T. Baczyński), bądź organiści (wspomniany już Maksymilian Koperski). Godny uwagi jest fakt, że Bojanowski nie zapominał o wynagrodzeniu dla nauczycieli śpiewu: „W cukierni zamówiłem strucel za 1 tal. dla Koperskiego, który w śpiewaniu kolęd będzie ćwiczył dzieci przed Gwiazdką” (Dz. 17.07.1857). Myślał także przyszłościowo o  tym, by kiedyś wychowanie muzyczne mogła przejąć któraś z sióstr,  dlatego zastanawiał się, czy nie posłać do Nysy kandydatki z Poręby.
Bojanowski w swoich założeniach formacyjnych postulował również: „Pomówiłem [z Koperskim] względem dawania lekcji śpiewu sierotom i kandydatkom ochronkowym. Życzeniem mojem jest, aby mogły nauczyć się czytania nut do śpiewu”.
Ważną dla niego była informacja, czy kandydatka zgłaszająca się do Służebniczek ma słuch muzyczny. Jego brak mógł być poważną przeszkodą w pracy w ochronce: „Kunegunda i Józefa Borowska nie umieją dobrze śpiewać, więc [s. Elżbieta] sądzi, że razem w jednej Ochronce być nie mogą” (Dz. 25.06.1859).

 

Śpiewy na różne okazje

 

Formacja muzyczno-liturgiczna pierwszych Służebniczek zaowocowała  wykorzystaniem poznanych pieśni kościelnych w czasie różnych uroczystości. Szczególne miejsce w życiu sióstr, szczególnych czcicielek Maryi zajmowała pieśń Bogarodzica. Siostry śpiewały ją podczas poświęcenia każdej ochronki, w święta maryjne, a nierzadko również co niedzielę na Mszy św.  Założyciel cieszył się z tego, czemu dał wyraz na kartach Dziennika: „Z niezmierną radością dowiedziałem się, że niektóre siostry umieją śpiewać Boga-Rodzicę. Musiały mi wszystkie zaśpiewać”. Rozpoczęciu rekolekcji towarzyszy śpiew Suplikacji, zaś ich zakończeniu – dziękczynne Te Deum. Hymn ten śpiewał Bojanowski wraz z siostrami w szczególnie ważnych dla zgromadzenia chwilach, takich jak zatwierdzenie zgromadzenia Służebniczek przez arcybiskupa poznańskiego Leona Przyłuskiego, wybór przełożonej generalnej, czy otwarcie nowej ochronki.  To ostanie wydarzenie rozpoczynało się hymnem do Ducha Świętego.
Wielokrotnie na kartach Dziennika możemy przeczytać, że siostry wraz z osobami świeckimi śpiewały pieśni o Matce Bożej, Godzinki, różaniec, Gorzkie Żale, pieśni o świętych (np. o św. Janie Nepomucenie, św. Filipie Neri). Niejednokrotnie pełniły rolę animatorek muzycznych, ucząc ludzi nowych utworów. Okazją do tego były też tzw. wieczornice, w czasie których w zależności od okresu liturgicznego śpiewano odpowiednie pieśni liturgiczne.
Bojanowski polecał siostrom śpiew pieśni kościelnych przy pracy. Zalecenie to z jednej strony było antidotum na złe rozmowy, których siostry musiały słuchać w czasie pracy, z drugiej – ukazywało ludziom − „że można schylać się nad rydlem i z wiszącemi u pasa paciorkami klęczeć na zagonie i przy chrzęście sierpa chór pobożnego śpiewania odprawiać” (Dz. 20.02.1858).


Różnorodna aktywność w dziedzinie muzycznej


 
Edmund Bojanowski nie ograniczał swojej działalności tylko do muzyki związanej z kultem, bądź pełniącej rolę wychowawczą. Był również ktywny w szeroko pojętym życiu kulturalnym. Niejednokrotnie organizował koncerty charytatywne i sam w nich uczestniczył, np. na rzecz Domu Miłosierdzia w Gostyniu, angażując do tego znanych w tamtych czasach muzyków, jak wspomniany już Maksymilian Koperski, wykorzystując ku temu różne okazje.
Kolejnym polem działalności w dziedzinie muzyki było zbieranie pieśni ludowych i wykorzystanie ich w pracy z dziećmi. Misja ta zaowocowała wydaniem w 1861 r. Piosnek wiejskich dla ochronek. Notatki do nich  Bojanowski zaczął gromadzić już w 1854 r. W Dzienniku wielokrotnie wspomina o redakcji śpiewnika. Celem zbioru – jak sama nazwa wskazuje – było zebranie śpiewów, które można by wykorzystać w pracy wychowawczej. Da się je podzielić na dwie kategorie: o tematyce religijnej oraz świeckiej, do  zastosowania w ramach zabawy. W swojej pracy korzystał ze zbiorów już istniejących (np. pieśni ruskich Żegoty Pauli, czy kompozycji ze zbiorów Kolberga), niejednokrotnie dokonując adaptacji tekstu. Próbował wykorzystywać melodie zamieszczone już w innych śpiewnikach, takich jak np. Zbiór melodii do Wacława z Oleska K. Lipińskiego. Warto tutaj wspomnieć również o korespondencji z Józefem Lompą, nauczycielem z Woźnik Śląskich koło Tarnowskich Gór. Bojanowski zbierał przesłane przez niego pieśni śląskie, z zamiarem późniejszego ich wydania. Podobnie rzecz się miała z Celestynem Mrongowiuszem – sławnym autorem Pieśnioksięgu − kancjonału ewangelickiego, z którym Bojanowski korespondował jeszcze przed redakcją śpiewnika dla ochronek. Czasem kontakt z pedagogami zaowocował  poznaniem pieśni, które zamierzał zamieścić w Piosnkach.
Założyciel Służebniczek szukał również stosownych melodii w pieśniach ludowych, zasłyszanych podczas spotkań z wieśniakami: „Okrzesywałem pieśń o duszach, gminną, do Piosnek ochronkowych”.    
Od strony muzycznej redakcją Piosnek zajął się M. Koperski.  Bojanowski tak pisze         o współpracy z muzykiem: „Oddałem Maksymilianowi Koperskiemu wypis pierwszych strofek z Piosnek ochronkowych oraz Melodie do Wacława z Oleska, przez K. Lipińskiego dołączone, aby z takowych dobrać zechciał stosowne do naszych piosnek nuty” (Dz. 12.10.1859). Jak również wspomina pod datą 18 października 1859 r.: „Byłem w kościele i u Koperskiego, który już 60 melodii wybrał do piosnek ochronkowych”.
Prace nad zbiorem pieśni zostały zakończone jesienią 1862 r. Wstęp do nich /Przygrywkę/  napisał Teofil Lenartowicz, za co Bojanowski podziękował mu osobnym listem, dołączonym do jednego z pierwszych egzemplarzy.  Cieszył się też, że Przegląd zamieścił  przychylną recenzję o Piosnkach ochronkowych. Po wydaniu ich drukiem nie zapomniał również o autorskim egzemplarzu, dla tych, którzy pomagali mu w redakcji zbioru: „Dałem Koperskiemu i ks. Hübnerowi po egzemplarzu Piosnek i Melodii”.
Starał się o to, by Piosnki dotarły do wszystkich ochronek. Chciał, by siostry nauczyły się ich, a potem wykorzystywały je w pracy z dziećmi. Sam organizował naukę śpiewu. Z entuzjazmem pisał 6 lutego 1863 r. z Jaszkowa: „Po południu sprowadziłem miejscowego nauczyciela i odbyła się pierwsza lekcja śpiewu (Piosnek ochronkowych)”.
Angażował do tego celu znajomych księży (m.in. proboszczów z Rąbinia i Graboszewa). Cieszył się, gdy siostry wraz z dziećmi śpiewały piosenki zaczerpnięte z wydanego przez niego zbioru. 

 

Troska o piękno

 

Lektura Dziennika ukazuje bł. Edmunda Bojanowskiego, wrażliwego na muzykę, uczestniczącego w życiu kulturalnym swojego środowiska. Nie ograniczał się tylko do roli słuchacza, ale we współpracy ze znanymi w tamtych czasach muzykami troszczył się o to, by  kult Boży był sprawowany w sposób piękny, a muzyka dodawała mu dostojeństwa.  Świadomy jej roli w liturgii, wychowywał innych do czynnego uczestnictwa we Mszy św. i nabożeństwach poprzez śpiew. Założonemu przez siebie zgromadzeniu Służebniczek szczególnie zalecał kultywowanie śpiewu ku chwale Bożej. Nie zapomniał też o dzieciach, którym dedykował Piosnki wiejskie z myślą o tym, że poprzez śpiew i zabawę łatwiej przekazać wartości istotne w wychowaniu.
Mimo, iż w tym roku obchodzimy dwusetną rocznicę urodzin bł. Edmunda Bojanowskiego,  jego zalecenia dotyczące muzyki wykonywanej w liturgii nadal są aktualne i z powodzeniem stosowane  w Zgromadzeniach Sióstr Służebniczek - m.in. śpiew Bogurodzicy, Te Deum na zakończenie rekolekcji, sobotnie nabożeństwa Godzinek o Niepokalanym Poczęciu Najświętszej Maryi Panny. 
 

sM. Benigna Tkocz