Modlitwa drogą do studni, cz.1
 Modlitwa drogą do studni, cz.1

 

Trwa Wielki Post. Czas, który jest nam dany przez Kościół, by chwilę przystanąć, spojrzeć w głąb siebie i zadać sobie pytanie: „jak wygląda moje życie?”, „jakie miejsce zajmuje w nim Bóg?”, „czy podejmowane przeze mnie decyzje przybliżają mnie do Boga?”. Po rozważeniu tego mogę podjąć konkretne kroki, które sprowadzą mnie na Bożą ścieżkę, jeśli z niej zboczyłem. W Wielkim Poście Kościół szczególnie zwraca nam uwagę na trzy filary życia duchowego. Są nimi: Modlitwa, Post i Jałmużna. Jeden nie może istnieć bez drugiego. Są one solidnym fundamentem, skałą na której bezpiecznie możemy stawiać swój dom.

 

 

Filar I: MODLITWA


Często o niej mówimy, ale nierzadko też źle ją interpretujemy.
Co mamy na myśli, gdy mówimy „modlitwa”?
„Chrześcijaństwo uczy nas od zawsze, że modlitwa jest tym, co robi Bóg, w jaki sposób Bóg zwraca się do nas, patrzy na nas. Nie jest to coś, co my czynimy przede wszystkim wobec Boga, coś co dajemy Bogu, ale coś, co Bóg czyni dla nas. A to, co Bóg czyni dla nas, to obdarowywanie nas Bożym Sobą w miłości.” /” Istota modlitwy” Ruth Burrows OCD/
Opowieść o Samarytance jest pięknym obrazem jak powinna wyglądać nasza modlitwa.

 

Jezus przy studni…

 

Nasza modlitwa zaczyna się od wyjścia z domu, wychodzę tak jak Samarytanka, z pustym dzbanem. Wydaje się, że nasze pragnienie wyjścia jest pierwsze, ale to pomyłka. Zanim ja zechcę On już czeka. To od Jego oczekiwania na mnie się zaczyna.

 

Pusty dzban…

 

Ważne jest by zwrócić uwagę na dzban. Powinno być to proste i oczywiste, że jeśli chcę nabrać wody muszę mieć puste naczynie, aczkolwiek kiedy przełożymy ten obraz na nasze życie duchowe już nie jest on dla nas taki prosty. My nie lubimy być puści. Przychodzimy na modlitwę pełni naszych problemów, oczekiwań, pragnień, planów na przyszłość i nie chcemy się od tego uwolnić. To nas wypełnia, nie ma w nas miejsca na Bożą łaskę. Pustka oznaczałaby zawierzenie, oddanie tego wszystkiego Jezusowi. Rezygnacja z siebie jest trudnym krokiem ale bez tego nie spotkamy się tak prawdziwie z Jezusem.

 

Źródło wody żywej…

 

„ Jezus rzekł do Samarytanki: Daj mi pić! Oddaj mi to wszystko czym żyjesz i proś, a Ja zaspokoję wszystkie twoje pragnienia, uleczę twoje choroby, zaradzę twoim problemom, tylko pozwól Mi działać, zaczerpnij ze źródła wody żywej.”
Wówczas, gdy otworzymy się na to Boże działanie modlitwa może owocować.

 

Owocowanie…

 

Jednym z owoców prawdziwego spotkania z Jezusem jest poznanie siebie. Jezus doprowadza nas do prawdy o nas samych. On konfrontuje nas z rzeczywistością w jakiej żyjemy. Zna każdy szczegół naszego życia, ale nie wyrzuca nam naszych niepowodzeń. Jak dobry nauczyciel prowadzi rozmowę tak byśmy sami zobaczyli co jest nie tak, co trzeba jeszcze poprawić. Pokazuje nam prawdę bo dobrze wie, że to ona nas wyzwoli. Wraz z prawdą przychodzi pokój serca, poczucie bycia kochanym bezgranicznie. Miłosne spojrzenie Jezusa przemienia nasze serce i daje siłę do zmiany naszego życia. Właśnie ta codzienność jest sprawdzianem autentyczności naszej modlitwy. Samarytanka po spotkaniu z Jezusem biegnie do wioski i ogłasza wszystkim czego doświadczyła. Ona nie potrafi zatrzymać tego dla siebie.


Spotkanie z Bogiem zawsze powinno nas prowadzić do spotkania z drugim człowiekiem. Jeśli nasze życie nie jest nieustannym dawaniem świadectwa o Bogu, który jest blisko, to znaczy, że jeszcze Go nie spotkaliśmy. Potrzeba nam powrotu do tego prawdziwego źródła. Wiele można czytać o modlitwie, szukać różnych sposobów, technik medytacji. Wiele można rozmyślać nad istotą modlitwy, ale to może okazać się po prostu stratą czasu. Jedyne co możemy zrobić to otworzyć się na łaski, które Bóg nam zsyła, poświęcić czas na spotkanie, resztę zrobi On.

 

Jezus już czeka na Ciebie przy studni, czy spotkasz się z Nim?

 

s.M. Aniela Tomala