Misje w pełnym tego słowa znaczeniu
Misje w pełnym tego słowa znaczeniu

W czasie rozmowy, przy okazji spotkań lub z okazji innych sytuacji okolicznościowych, na pytanie czy dana osoba jest protestantem czy katolikiem słyszę: Ja jestem "nic". I chociaż jesteśmy w Europie to jest nasza praca pielegnacyjna i misyjna zarazem – w pełnym tego słowa znaczeniu.

 

 

 

 

Nasz dom dla ludzi starszych, w którym pracujemy, należy do parafii św. Ryszarda. Jako, że od trzech lat nie mamy proboszcza ani żadnego kapłana przeszliśmy pod zarząd Ordynariatu Diecezji. Obecnie w kościele parafialnym są odprawiane trzy Msze św. w miesiącu przez kapłanów z sąsiednich parafii; czwarte spotkanie w miesiącu ogranicza się tylko do Liturgii Słowa. Od trzech lat trwają poszukiwania, kto by nas „kupił”. A nie jest to łatwe ze względu na stary budynek. Dom powstał w latach 50-tych. Od początku jego istnienia pracowały w nim siostry, zapisując się w pamięci parafian wielką ofiarnością.

 


 

Nasza obecność jest nie tylko ważna dla ludzi, którym bezpośrednio posługujemy, ale również dla personelu. Dlatego co roku jesteśmy zapraszane na wspólnie spotkania organizowane dla wszystkich pracowników medycznych, socjalnych, biurowych. Na spotkaniu każdy ma swój wkład w jego organizowanie. I chociaż wciąż nie pewni przyszłości cieszymy się z bycia razem.

 

Widzę na co dzień jak ważne jest nasze świadectwo. Wiele osób od pokoleń nic nie słyszało o Bogu, Ewangelii, religii i jakichkolwiek tematów z nią związanych. Wielu pensjonariuszy to wychowankowie polityki komunistycznej. W czasie rozmowy, przy okazji takich spotkań lub z okazji innych sytuacji okolicznościowych, na pytanie czy dana osoba jest protestantem czy katolikiem słyszę: Ja jestem "nic". I chociaż jesteśmy w Europie to jest nasza praca misyjna – w pełnym tego słowa znaczeniu.
 

 

Pozdrawiam serdecznie
s.M. Cherubina

Berlin Neukölln