Z Maryją kontra smutkom
Z Maryją kontra smutkom

 

 

 

 

Życie przeplatane jest pięknymi chwilami, które umacniają, radują i doprawiają człowiekowi skrzydła oraz tymi chwilami, w których wszystko się wali, a ciężary błędów, słabości i biedy swojej i innych przygniatają. Maryja chciałaby wskazać ci życie w radości i leczyć twoje niedowiarstwo i zwątpienie. Pragnie podnosić twoje osłabłe ręce i serce.

 


Maryja doczekała się…


Spotkanie Maryi ze Zmartwychwstałym… Można wyobrazić sobie wieczernik, w którym przebywają apostołowie zamknięci i wylękani. Przy zaryglowanych drzwiach pojawia się wśród nich Jezus i mówi: „Pokój wam!” Jeśli Jezus przyszedł do umiłowanych uczniów, to wcześniej nawiedził umiłowaną Matkę!  Pewnie w samotności modliła się, rozważała życie Swojego Syna i ostatnie dni, ale przede wszystkim ufała w sens i ogromne znaczenie tego, co widziała na Kalwarii. Była tam do końca! Przy tym wiernym czuwaniu z iskierką światła, które niosło zaufanie Bożym obietnicom, pojawił się Jezus. Przecież Ona uczestniczyła w całym życiu Jezusa, a więc i w Zmartwychwstaniu. Wyobraź sobie Jej uczucia i radość, gdy zobaczyła Zmartwychwstałego; doczekała się najpiękniejszych i największych odwiedzin. Ona z pewnością miała udział w największej radości – radości Zmartwychwstania!

 

Posłuchaj, skąd Maryja czerpała radość…


Od momentu Zwiastowania przez całe życie pielgrzymowała u boku swojego Syna. Uczyła się wiary i ufności w czasie wspólnego, codziennego życia w Nazarecie oraz wtedy, gdy Jezus oddalił się od domu, bo rozpoczął swoją misję nauczania pośród ludu. To była pielgrzymka wiary, bo kształtowała wierność i czuwanie w trudach dni i w podejmowanych wyborach. Najtrudniejszą wspinaczką w tej drodze była Golgota i godziny poprzedzające Zmartwychwstanie. A Ona „wbrew nadziei uwierzyłam nadziei!” /por. Rz 4, 18/ I oto po zmartwychwstaniu nadzieja odsłoniła właściwe swe oblicze, a obietnica zaczęła się przyoblekać w rzeczywistość /por. RM 26/. Przysłuchiwała się z bijącym sercem wieściom, które docierały z miasta: Jerozolima huczała od plotek na temat Mojego Syna. Obietnic Bożych do końca nie znała i nie rozumiała… Więc, to dobre miejsce na narodziny smutków! A jednak u Niej było inaczej… Trwając w miłości do Bożej woli zobaczyła Jezusa… Ukryte Bóstwo w męce teraz objawiło się w zmartwychwstaniu! Była świadoma przepaści, która dzieliła Ją od Syna, który był Bogiem. Patrząc na blask Jezusa radowała się, zaufanie Bogu czyniło Ją otwartą na przyjęcie niepojętej tajemnicy zbawienia.

 

Podnieś swoje osłabłe ręce i serce!


Życie przeplatane jest pięknymi chwilami, które umacniają, radują i doprawiają człowiekowi skrzydła oraz tymi chwilami, w których wszystko się wali, a ciężary błędów, słabości i biedy swojej i innych przygniatają. Maryja chciałaby wskazać ci pusty grób, życie w radości i leczyć twoje niedowiarstwo i zwątpienie. Pragnie podnosić twoje osłabłe ręce i serce - wyciągać z oziębłości goryczy, zgorzknienia, smutku, egoistycznych żądań i przerosłych ambicji. Jezus Zmartwychwstały musiał przezwyciężać w uczniach lęki, opory, obawy; musiał przebijać warstwę niepewności i nieufności. Niech radość Maryi będzie dla ciebie wezwaniem do zaufania, do otwierania się na radość zmartwychwstania. Pozwól, by Jej radość osądzała twoje smutki i zamknięcia na Boga i na człowieka; trwanie w smutku i niezadowoleniu jest niszczące. Wierność kosztuje, ale warto o nią zawalczyć. Pozwól Maryi być twoją Matką!

 

s.M. Alodia Witas