Troska, ubóstwo i cud: na weselu w Kanie
Troska, ubóstwo i cud: na weselu w Kanie

Maryja na kartach Ewangelii zajmuje miejsce szczegolne. Towarzyszy Jezusowi i pomaga wejść w nauczanie i misję Syna. Zatrzymajmy się przy fragmencie z Ewangelii św. Jana - Syn objawia swoją boskość, a Maryja uczy żyć ubogo i ufnie.


J 2, 1-12; Kana Galilejska

 

Jezus i Maryja zostali zaproszeni na wesele; przyglądnij się radości w ich oczach. Zobacz jak rozmawiają z gośćmi weselnymi; są obecni w rozmowach, w troskach i radościach, o których ludzie opowiadają. Zauważ Maryję, która jako czujna Matka, potrafi dostrzec niepokój i problem, który się nagle pojawił. Maryja ma świadomość konsekwencji braku wina u początku wesela; idzie i mówi Jezusowi o zaistniałym fakci, nie dyktuje rozwiązania, nie proponuje i nie radzi - po prostu wstawia się. A potem pozostawia, z ufnością w sercu, decyzję Jezusowi. Z zaufaniem mówi sługom: „Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie”.


Usiądź u stóp Maryi i posłuchaj Jej opowiadania


Pamiętam jak zaproszono Mnie na wesele do krewnych w Kanie Galilejskiej. Został zaproszony też Jezus ze swoimi uczniami. Ucieszyłam się, że będziemy mogli się spotkać w rodzinnym gronie. Przeżywałam radość razem z młodą parą i jej rodziną. Mile wspominam ten czas… Podczas uczty w pewnym momencie dostrzegłam niepewność i niepokojące rozmowy wśród najbliższych i zdałam sobie sprawę, że państwo młodzi mogą skompromitować się przed gośćmi. Czułam się bezsilna, lecz miałam obok siebie Jezusa! W Mojej bezradności, do kogo miałam iść z prośbą? Tylko do Syna! Powiedziałam Jezusowi: „Nie mają wina!” Nie wiedziałam, co zrobi, jednak rozumiałam, że każdy problem mogę Mu powierzyć. W Nim Bóg był bliski i dostępny. Nie zrozumiałam do końca Jego odpowiedzi, ale nie domagałam się wyjaśnień; przebywając przy Nim przez tak długie lata dotykałam kawałka tajemnicy. W sercu czułam jedność z sercem Syna, więc mogłam powierzając Mu troskę, po prostu zaufać. To dlatego powiedziałam sługom stojącym obok: „Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie”. Jezus powiedział, że mają napełnić stągwie wodą; za chwilę, jeden ze sług podając staroście drżącą ręką napełniony wodą kubeł, ze zdumieniem patrzył na wodę, która nie była wodą… Słudzy zauroczeni podeszli Mi powiedzieć: Kim jest Twój Syn, przecież wlaliśmy wodę, a wylało się wino! Pomyślałam, że gdy jesteśmy ubodzy to możemy otrzymać coś z tajemnicy Opatrzności Bożej…

 

Rozważ w sercu - ubóstwo i milość


Jeden z oddanych uczniów Maryi powiedział pokornym sercem, że ludzkie modlitwy są często jak zgniłe jabłko, pełne interesowności i nieczystych intencji i powierzał swoje prośby wstawiennictwu Maryi /por. św. Ludwik Grignon de Montfort/. Popatrz na rzeczy, sprawy, do których Jezus cię zaprosił; tak łatwo możesz się wymigać i nie podejmować… Potrzebujesz ubóstwa w duchu, by mieć odwagę dostrzeżenia prośby Jezusa i podjęcia jej w duchu rady Maryi: „Uczyńcie wszystko cokolwiek wam powie”. Człowiek ubogi przyjmie odważnie to, co wydaje się trudne i nawet bezpodstawne. Ubogi jest świadom, że sam nic nie może, ale w Bogu widzi wszelką możliwość realizacji. Popatrz uczciwie, jak bardzo potrzebujesz żyć ubogo na zewnątrz i wewnątrz swego serca! Serce wrażliwe na innych i ufne w Bożą pomoc to serce ubogie. Na gest życzliwy i konkretną pomoc stać ubogich duchem. Bez ubóstwa życie nie idzie za słowami. Miłość to oddanie wszystkiego osobie ukochanej, to złożenie całkowitego daru z siebie, a pierwszy czyn miłości to stać się ubogim dla Jezusa; udzielanie darów to oddawanie wszystkiego z sobą włącznie… Ubogi to miłujący, który staje się oddany Bogu, a więc musi być wolny. Ubogi to wewnętrzna postawa duchowa. Dopóki nie zrezygnujesz z konkretnych dóbr doczesnych i przywiązań, to nie będziesz pragnąć i otwierać się na prawdziwe bogactwo. Ubóstwo w duchu tkwi w samej miłości – Bóg jest ubogi, wszelkie posiadanie jest Mu obce, dlatego warunkiem pójścia za Jezusem było stanie się ubogim. Bogaty to ufający różnym rzeczom bardziej niż Bogu, nastawiony na dobra tego świata; można siebie okłamywać, że jestem w porządku, ale żyje się wtedy pustką w sercu, nie odczuwa się głodu Boga… pojmuje się Go po swojemu. Jezus ubogi zaufał Ojcu, aż po krzyż; zrezygnował z demonstrowania i uznawania swojej wielkości, oddał Ojcu to, kim był… Twój czas, talenty, bogata osobowość to depozyt, z którego kiedyś będziesz musiał zdać sprawę. Depozyt potrzebuje ochrony, a to roztropność i rozsądek, który w uczciwości każe prawidłowo dawać miejsce służbie, modlitwie, relacjom i odpoczynkowi…

 

Podejmij kontemplację Jezusa ubogiego przemierzającego drogi Galilei lub potowarzysz Maryi w czasie wesela w Kanie Galilejskiej.

 

s.M. Alodia Witas