Rekolekcje dla młodzieży z Edmonton
Rekolekcje dla młodzieży z Edmonton

“Jesteśmy piękni Twoim Pięknem Panie”- pytając młodych jak piękni są i komu to przypisać zaprosiłyśmy ich na rekolekcje w dniach 31.08.-3.09.br. Odzew okazał się wielki. I tak razem uczestniczyło 29 młodych w wieku od 15 do 27 lat 4 siostry, 2 kapłanów i 2 dwie dziewczyny, które przyjechały do nas dać świadectwo życia chrześcijańskiego. Celem rekolekcji było uświadomienie sobie, że Bóg jest Piękny, a że my stworzeni jesteśmy na Jego Obraz, jesteśmy śliczni! że Bogu Ojcu zależy na nas.

Stąd już piątek po przyjeździe podziwialiśmy piękno stworzenia i otaczających nas gór, jak i myszy, która pojawiła się w łazience, nie mówiąc o pięknie nocy, która otoczyła nas swoją ciemnością podczas wieczornego spaceru. W sobotę rano młodych obudził hymn Światowych Dni Młodzieży z Panamy. Pobudka była “za wcześnie”, ale ponieważ była radosna okazała się “do przeżycia”. Po śniadaniu, przygotowanym przez s.M. Adrię w Edmonton i serwowanym w Canmore przez s.M. Angelikę i s.M. Ewencję, wyruszyliśmy na szlak, by zdobyć szczyt Lady MacDonald. Tę trasę zapamięta każdy z nas… okazała się niezłym wyczynem (weszliśmy na wysokość 2500 m pokonując 1100 m wysokości na odcinku 4 km). Jedni dawali sobie radę lepiej inni gorzej, ale wszyscy dotarli do celu. Na szczycie Siostry rozdzieliły każdemu po batoniku prosto z Polski. Uwieńczyliśmy grupę na zdjęciu i ruszyliśmy w dół.

 



W domu Siostry już czekały na nas z bigosem i fasolką. Wieczorem spotkaliśmy na konferencji, którą wygłosił dla nas ksiądz Nathan Siray z Canmore. Opowiedział nam o swoim powołaniu, życiu kapłańskim i odpowiedział na nasze pytania. Młodzież została na podwórku, by pośpiewać, a ksiądz poszedł zjeść kolację. Okazało się że w grupie mamy sporo talentów, a styl muzyki nie gra roli. Rozpoczęliśmy przećwiczeniem części na Mszę Św., potem były piosenki religijne, potem szanty morskie, potem ballady biesiadne a na koniec muzyka dyskotekowa. I choć dzień był wypełniony do granic i wszyscy byli naprawdę zmęczeni, to jednak tworzenie wspólnoty wzięło górę i byliśmy razem do późnych godzin wieczornych. Tym razem nikogo nie trzeba było pilnować, czy śpi, bo przed północą w domu panowała błoga cisza.

 

 



W niedzielę obudziła nas piosenka Golców: Oto jest dzień, który dał nam Pan. Ból zakwaszonych stawów sprawił, że chętnych do tańczenia na pobudkę było znacznie mniej. Jedynie zapach smażonej na boczku jajecznicy wyciągał zaspanych. O 10 przybyła do nas Joann, która podzieliła się swoim świadectwem życia. Opowiedziała nam historię o depresji, która doprowadziła ją do aktu samobójczego. Jednak Cudem przeżyła i gdy wyszła ze śpiączki powiedziała: “przepraszam” i “potrzebuję kapłana”. Wraz z odnowieniem życia duchowego postępowała szybka regeneracja całego organizmu z wyjątkiem nogi, która złamana na pół po skoku z mostu na autostradę, miała już do końca życia taka pozostać. Rodzice Joann nie dali za wygraną i prosili o cud nad Jeziorem Św. Anny. Joann nie od razu, ale po powrocie do domu została uzdrowiona, a jej kule można zobaczyć zawieszone w Sanktuarium Św. Anny. Młodzież była naprawdę wzruszona jej świadectwem.

 

 

Po obiedzie udaliśmy się na prosty szlak, po skończeniu którego młodzież miała pół godziny milczenia na przemyślenie konferencji sióstr dawanych na szlakach i spotkań z ks. Nathanem i Joann. Wieczorem spotkaliśmy się na Mszy odprawionej dla nas przez ojca proboszcza Mieczysława Burdzy OMI, który przybył z Edmonton. Następnie ognisko rozpaliło w nas chęć do zabawy i śpiewu do późnych godzin nocnych. Z tego powodu naprawdę trudno było wstać. Posprzątaliśmy dom, w którym mogliśmy zamieszkać dzięki życzliwości Ojców Oblatów, Ojciec proboszcz odprawił za nas Eucharystię, zjedliśmy obiad i w strugach deszczu ruszyliśmy do domu, gdzie czekała na nas Matka Boża Różańcowa wraz z kochanymi rodzicami.

 

Z pozdrowieniem siostry z Kanady