Prosto i bezpośrednio: ze świętymi na drodze życia
Prosto i bezpośrednio: ze świętymi na drodze życia

Jeśli przyjrzymy się życiu wielu świętych, to właśnie tę prawdę nam przypominają. Korzystać ze świata… Różnica jednak pomiędzy ich rozumieniem korzystania a rozumieniem osoby zapatrzonej w siebie leży w tym jak korzystać. Więc, korzystać – tak, ale w jaki sposób? Prosto i bezpośrednio.

 

Po nitce do kłębka – od stworzenia do Stwórcy

 

Często można usłyszeć stwierdzenie, że świat jest po to, aby go używać, korzystać. I jakby nie kontrowersyjne wydawało się to sformułowanie, warto  (chociażby częściowo) wejść w tę prawdę. Jeśli przyjrzymy się życiu wielu świętych, to właśnie tę prawdę nam przypominają. Korzystać ze świata… Różnica jednak pomiędzy ich rozumieniem korzystania a rozumieniem osoby zapatrzonej w siebie leży w tym jak korzystać. Więc, korzystać – tak, ale w jaki sposób? Święci wykorzystywali świat zgodnie z celem Bożego planu stworzenia. Potrafili dochodzić po nitce do kłębka. Oddajmy im głos:
Św. Alfons Liguori pisze: „Gdy widzimy piękny przedmiot, piękny ogród lub piękny kwiat, to możemy pomyśleć, że w tej rzeczy rozbłyska jeden płomień nieskończonej piękności Boga. Jeżeli rozmawiamy ze świętym człowiekiem, możemy myśleć, że Bóg udziela tej osobie w małej części swojej świętości i mądrości. Jeżeli słyszymy mila muzykę, jeżeli kosztujemy słodyczy jakiejś potrawy, możemy myśleć, że Bóg udziela nam tej radości, abyśmy przez nią podnosili umysł w górę do radości nieba”.
Gdy św. Augustyn patrzył w niebo, na gwiazdy, na pola zdawało mu się, jakby chciały zachęcać: „Augustynie, kochaj Boga! Bo Bóg do niczego innego cię nie stworzył, tylko abyś Go kochał”.
Podobnie i św. Teresa, gdy widziała zielone wzgórza, urodzajne pola, to zdawało się jej, że ją wręcz obwiniają o niewdzięczność względem Boga.
Gdy św. Magdalena Pazzis, trzymając w rękach piękny kwiat, mówiła: „Bóg od wieków postanowił stworzyć z miłości ku mnie ten kwiat, by mi dać znak swej miłości”.
Gdy św. Szymon Salus szedł przez pole, to nieraz odsuwał laską kwiaty i mówił: „Milczcie, milczcie! Nie wyrzucajcie mi niewdzięczności. Już was zrozumiałam. Już milczcie!”

 

Przejść zaporę


Szukać Boga w każdym zakamarku stworzenia. Zauważać, dziękować, doświadczać i pamiętać, że dana nam rzeczywistość nie jest ostateczna. Piękno natury może nas odnosić do Boga i jeżeli stanie się to w pełni udziałem naszego serca, odkryjemy, że ostatecznie to, co jest prawdziwie, realne i Boże „nie jest z tego świata”. Podpowiada nam tę myśl Pismo Święte. Bóg, pragnąć spotkania z człowiekiem, przychodził w gwałtownych  żywiołach, huraganach, ogniu, ciszy. Bóg w swoim miłosierdziu pozwala, że człowiek nie czuje się obco w przestrzeni natury – „w domu Ojca jest mieszkań wiele”. Jeśli ludzkie serce wchodzi w te mieszkania pokornie, uważnie i wdzięcznie, to pyta: „Gdzie jesteś, Boże?” Tak rodzi się tęsknota za wiecznością. Abraham patrzył w gwieździste niebo i rozmawiał z Bogiem, szukał Stwórcy w prostocie serca. Uważne spotkanie ze stworzeniem wprowadza w dialog ze Stwórcą. Święci uczą nas, że świat nie może być zaporą między nami a Bogiem. Wszystko jest nam dane, aby wprowadzać w największy realizm życia – wiarę w Boga.
Jeśli cudowne są szczyty gór  - to jaki jest Ten, który je stworzył?
Jeśli zdumiewa poranny śpiew ptaków – to jaki jest niebo?
Jeśli wprowadza w strach siła morskiego sztormu – to jaki jest Bóg?
 „Podstawy świata nie są z tego świata” (A. J. Heschel). Święci wciąż nam przypominają, że zatrzymać się przy pięknie świata, to nie tyle sławić świat, co sławić swego Stwórcę. „Niechaj Cię wielbią Panie wszystkie twoje dzieła (Ps 145, 10)

 

Wszystko prowadzi do Boga… nawet braki ze strony stworzenia


Święci – to realiści z krwi i kości. Tak realnie wchodzili w świat wiary, że nawet wobec niejednokrotnie bardzo bolesnych rzeczywistości życia, wobec granicznych braków, niezrozumienia ze strony otoczenia i pozbawienie tego, co piękne, dobre, potrafili już bezpośrednio doświadczać dobra i piękna Boga. Bóg wie, kiedy nam dać pośredników, a kiedy pośrednikiem do Boga stanie się ich brak. Tutaj też warto posłuchać świetych:
Św. Jan od Krzyża będąc w więzieniu klasztornym, opuszczony przez współbraci, pisze poemat „Pieśń duchowa”, który jest szczytowym osiągnięciem mistyki.
Gdy rodzice zakazali św. Katarzynie Sieneńskiej zamykać się w pokoju, by odmawiać modlitwy, powiedziała, że nic nie stoi nie przeszkodzie, aby zbudować w swoim sercu ukrytą komórkę, gdzie będzie mogła rozmawiać nieustannie ze swym Oblubieńcem.
Św. Bernadeta Soubirous była wyśmiewana i upokarzana, zastanawiano się czy nie jest chora psychicznie, a ona pokornie odpowiadała na gest Madonny - z odwagą odgarniała rękami błoto tak długo, aż wytrysnęło czyste źródło. Z tego źródła wody i pokory wobec ogołocenia do dziś czerpią szukający uzdrowienia w Lourd.
Bł. Edmunda Bojanowskiego krytykowano za to, że jako człowiek świecki miesza się w sprawy kościelne i duchowne. Trudno było pogodzić się z tym, że 35-letni człowiek świecki zakłada żeńskie zgromadzenie zakonne. Trzymał się z dala od intryg, pomówień i plotek, a swoją uwagę wobec tak egzystencjalnych trudności i doświadczenia braków skoncentrował na Bogu. Napisał w swoim Dzienniku: „Niech będzie uwielbiona wola Boża, może to na lepsze wyjdzie”.

 

Święci są wśród nas

 

Święci umieli korzystać tak z darów ze strony stworzenia, jak i z braków ze strony świata. W tym zawsze byli prości i bezpośredni. I tak na koniec, to warto sobie uświadomić, że święci nie mieszkają jedynie w starych książkach hagiograficznych, aby ze zdumieniem kiwając głową mówić: „Ci kiedyś to potrafili…” Święci patrzyli na ten sam piękny świat co my, cieszyli się życiem i kochali go – tak jak my, doświadczali cierpienia, bolało ich życie – tak jak i nas. Święci żyli i żyją – ci sprzed 500 lat i ci sprzed 50 lat, i ci dzisiejsi… Chodzą nadal wśród nas i ci ogłoszeniu, kanonizowani, i ci jeszcze będący w drodze do świętości. Warto może zadać sobie trud znalezienia odpowiedzi na pytanie – czy znamy jakiegoś świętego żywego? Człowieka o szlachetnym, dobrym i prostym sercu, który przypomina nam o miłości Boga. Opowiadajmy sobie o nich może właśnie teraz w tym  czasie listopadowej zadumy. Dziękujmy za nich Bogu, a wtedy odkryjemy także radość z naszego życia - takiego, jakie jest.

 

s.M. Daniela Veselivska