Powstanie Warszawskie 1944
Powstanie Warszawskie 1944

Naród, który nie szanuje swej przeszłości nie zasługuje na szacunek teraźniejszości i nie ma prawa do przyszłości.

 

 

Powstanie Warszawskie trwające od 1 sierpnia do 3 października 1944 r.  to walka i nadzieja, cierpienie i śmierć, przegrana i zwycięstwo. Ujmując w liczbach: w czasie dwumiesięcznych walk straty wojsk polskich wyniosły ok. 16 tys. zabitych i zaginionych, 20 tys. rannych i 15 tys. wziętych do niewoli. W wyniku ostrzałów artyleryjskich i trudnych warunków życiowych oraz masakr urządzanych przez oddziały niemieckie zginęło od 150 tys. do 200 tys. cywilnych mieszkańców stolicy.

 

O tym wydarzeniu, które wpisało się w historię naszego narodu, powstało wiele artykułów, książek i filmów. Za każdą cyfrą stoi jednak konkretna osoba, historia jej życia, dramat najbliższych.

 

 Józef Piłsudski wypowiedział znamienne słowa: Naród, który nie szanuje swej przeszłości nie zasługuje na szacunek teraźniejszości i nie ma prawa do przyszłości. Podobnie wyraził tę prawdę Papież Jan Paweł II: Naród, który traci pamięć traci swą tożsamość.

Niech więc Poezja Powstania Warszawskiego pomoże nam na nowo doświadczyć nie tylko ducha walki, ale i ducha zwycięstwa i wiary naszego Narodu.

 

Dziś idę walczyć - Mamo,
Może nie wrócę więcej,
Może mi przyjdzie polec tak samo
Jak tyle, tyle tysięcy.

Poległo polskich żołnierzy
Za wolność naszą i sprawę
Ja w Polskę, Mamo, tak strasznie wierzę
I w świętość naszej sprawy.

Dziś idę walczyć - Mamo kochana,
Nie płacz, nie trzeba, ciesz się jak ja,
Serce mam w piersi rozkołatane
Serce mi dziś tak cudnie gra.

J.A. Szczepański, 1944 r.

 

Do Powstańca
Pamiętaj: nie wolno ci zwątpić
w wolność, co przyjdzie, choćbyś padł.
Pamiętaj, że na ciebie patrzy
ogromny i zdumiony świat.
I wiedz, że krokiem w nędznym bucie
jak pomnik dziś w historię wrastasz.
I wiedz, że w sercu twoim bije
uparte serce tego miasta.
Choćby zawiodła wszelka pomoc,
choć przyjdą dni głodu i moru;
ostatniej stawki nie przegramy
– stawki naszego honoru.

S. Marczak, 1944 r.

 

Elegia o ... [ chłopcu polskim]

Oddzielili cię, syneczku, od snów, co jak motyl drżą,
haftowali ci, syneczku, smutne oczy rudą krwią,
malowali krajobrazy w żółte ściegi pożóg,
wyszywali wisielcami drzew płynące morze.
Wyuczyli cię, syneczku, ziemi twej na pamięć,
gdyś jej ścieżki powycinał żelaznymi łzami.
Odchowali cię w ciemności, odkarmili bochnem trwóg,
przemierzyłeś po omacku najwstydliwsze z ludzkich dróg.
I wyszedłeś, jasny synku, z czarną bronią w noc,
i poczułeś, jak się jeży w dźwięku minut - zło.
Zanim padłeś, jeszcze ziemię przeżegnałeś ręką.
Czy to była kula, synku, czy to serce pękło?

 K.K. Baczyński, 1944 r.