Po co nam dary Ducha Świętego?
Po co nam dary Ducha Świętego?

 

 

Przyjrzyjmy się darom jakie Duch Święty

pragnie zlewać na każdego. Po co nam dary Ducha Świętego?

 

Zapytano kiedyś Eliasza: „Eliaszu, co sądzisz o Duchu Świętym?” – odrzekł: „Duch Święty? Uwielbiam Go!”. Gdyby zapytać po co naprawdę potrzebne są nam dary Ducha Świętego? -więcej

 

Opracowała s.M. Laureta Kobylińska

Dar rozumu

Cz.1- DAR ROZUMU
Flp 3, 4-12

 

Wszystko uznaję za stratę ze względu na najwyższą wartość poznania Chrystusa Jezusa, mojego Pana – rozważamy dzisiaj pierwszy z darów Ducha Świętego, dar rozumu. Jest to dar, w którym Bóg przyciąga nas do siebie coraz bardziej i pozwala poznawać Go w całej pełni. Oczywiście, w naszej ludzkiej ograniczoności nie jesteśmy w stanie całkowicie poznać Boga, ale nasza wiara potrzebuje poznawania Boga, potrzebuje rozumienia Go na tyle, na ile jest to możliwe. Św. Paweł pisze, że dla niego najwyższą wartością jest poznanie Jezusa Chrystusa. Przez to poznanie dochodzi coraz bardziej do rozumienia Boga, rozumienia pragnień Jego serca. Podczas tej modlitwy spójrz na pragnienia Twojego serca. Czy mógłbyś powiedzieć podobnie jak św. Paweł, że wszystko uznajesz za śmieci, byleby tylko poznać Chrystusa?

 

…bylebym pozyskał Chrystusa i znalazł się w Nim – dar rozumu nie służy tylko do tego, by poznawać Boga w sposób intelektualny. Bóg, dając się poznać, zaprasza nas do wejścia w Jego życia, do poznania uczuć Jego serca. Do tego nie wystarczy czytanie mądrych książek. Dar ten uzdalnia nas do tego, by żyć jak Chrystus, upodabniać się coraz bardziej do Niego. Nie zgłębimy tajemnic naszej wiary jeśli pozostaniemy tylko na ich powierzchni – tym trzeba żyć, by naprawdę poznać. Nie poznamy naprawdę Boga jeśli będziemy o Nim tylko czytać – Bogiem trzeba żyć! W tym darze chodzi więc o poznanie Boga w sensie biblijnym – do życia Nim i z Nim 24 godziny na dobę, słuchania Go, wpatrywania się w Niego, uczenia się Jego zachowań, reakcji, odruchów serca – by coraz bardziej się do Niego upodobnić. Tylko ten zna Boga kto Nim żyje! Stąd św. Paweł wszystko uznaje za stratę i śmieci – byle tylko poznał Chrystusa.

 

…pędzę, abym też to zdobył, bo i sam zostałem zdobyty przez Chrystusa Jezusa – Bóg w Duchu Świętym udziela nam daru rozumu, abyśmy byli zdolni Go poznawać. Przez poznanie Go możemy w pełni doświadczyć tego, kim On jest – naszym Stwórcą i Źródłem naszego istnienia, a także możemy doświadczyć tego, kim my sami jesteśmy – stworzeniem, dziełem Jego rąk. Ale jak każdy dar ofiarowany nam przez Boga, także dar rozumu wymaga naszej współpracy i zaangażowania. To zaangażowanie przejawia się na różne sposoby: osobista modlitwa, lektura Pisma Świętego i refleksja nad tym Słowem, spotykanie się z Bogiem w sakramentach, szczególnie w sakramencie Eucharystii i pokuty. Poznanie Boga dokonuje się również w tym, że poznajemy siebie samych, nasze pragnienia, motywacje, nasze mocne i słabe strony – w tym wszystkich przecież działa Bóg umacniając i pogłębiając to, co w nas dobre, a oczyszczając i naprawiając to, co złe, zniekształcone przez grzech. Boga poznajemy również poprzez otwartość na drugiego człowieka i służenie mu. Bo poznawanie Chrystusa nie polega tylko na biernym przypatrywaniu się Jemu i uczeniu się „teoretycznym”, ale na służeniu braciom i siostrom, - Chrystusowi.

Dar pobożności

Cz.2 - DAR POBOŻNOŚCI

 

Pobożność w Biblii


W Piśmie Świętym pietyzm jest określany hebrajskim terminem „hesed”, który odwołuje się do relacji wierności i przywiązania. To przede wszystkim przymierze między Bogiem, a jego ludem najlepiej pokazuje, czym jest pobożność.  I nad tym darem Ducha Świętego pragniemy dziś się zatrzymać. W świetle przymierza miłosierdzie jawi się w Piśmie Świętym jako miłość świadoma, chciana, podwojona przez wierność Boga wobec swojego ludu. Jest to miłosierdzie Ojca, który nie godzi się z utratą swego „pierworodnego” ani nie kapituluje wobec jego niewierności. Hesed Boga przymierza to hesed Boga czułego, który zaprasza swój lud do odkrywania, jak wielka jest Jego miłość jako Ojca.



Z prorokiem Danielem: pobożnie znaczy wiernie


Nasza relacja z Bogiem jest zbudowana na czułości i przyjaźni. To dopiero w kontakcie z czułością Boga wobec narodu wybranego ten ostatni odkrywa swą tożsamość i godność. Owej miłości Boga do swego ludu musi odpowiadać miłosna postawa człowieka. Przykład Daniela, który modlił się 2 razy dziennie pokazuje, że prawdziwej pobożności musi towarzyszyć wierność. Daniel podejmował ogromne ryzyko, ale Bóg był dla niego większą wartością niż cokolwiek innego. Dyspozycja serca, jaka kieruje Danielem, pokazuje że prawdziwej pobożności musi towarzyszyć prawdziwa wierność. W przeciwnym razie pietyzm byłby jedynie przymusem religijnym, bezosobowym i wyzbytym z ducha synostwa.



Pobożnie znaczy ze świadomością kierunku


Dar pobożności sprawia, że uczniowie Jezusa kochają Boga jako Ojca niebieskiego, źródło wszelkiego życia i wszelkiej opatrzności. Dar ów chroni nas również przed przesądami i mirażami astrologii. Tylko Bóg trzyma w ręku nasze istnienie. Jego oczy są zwrócone na sprawiedliwych, a Jego uszy skierowane ku ich prośbom.


Dar pobożności poucza na, że jedyną gwiazdą, pod której wpływem powinniśmy pozostać jest Maryja, Matka Boża, którą nazywamy „Gwiazdą Zaranną”. Ten kto pozwala się Jej prowadzić, zapewni sobie codzienną pomyślność. Tylko dar  pobożności może uzdolnić człowieka do wejścia w relację synowską, do której jest powołany. Duch Święty pomaga nam zrozumieć, że jedynie łaska może nas wznieść na wyżyny samego Boga.


Dar pobożności sprawia, że wzrasta w nas cnota sprawiedliwości, która polega na stałej i trwałej woli oddawania Bogu i bliźniemu tego, co im się należy. Dar pobożności pozwala nam zrozumieć jałowość wszystkiego, co nie jest zbudowane na darze z siebie samych. Bogu należy się wszystko: dziękczynienie, bo On sam jest jego powodem, wysiłek oraz poświęcenie, gdyż On jest ich celem. Dar pobożności nie jest ukierunkowany bezpośrednio na Boga, lecz na uporządkowane akty wewnętrzne i zewnętrzne, które należy spełnić, by podtrzymać relację z Nim – jak na przykład pilne rozważanie słowa Bożego, prośba o sakramentalne rozgrzeszenie, wierność codziennej modlitwie, jakieś wyrzeczenie, jakaś decyzja niezbędna dla rozwoju naszej duszy.



Dobre chęci nie wystarczą


Sposób działania w duszy ochrzczonego daru pobożności wyraża się w doświadczeniu modlitwy. „Chciałabym się więcej modlić – ale naprawdę nie mam czasu”. To doświadczenie wielu z nas. Samo pragnienie nie wystarczy. Dobre chęci nie zbudują naszego życia duchowego. Natomiast uklękniecie przed Bogiem, otwarcie Biblii, odmówienie różańca, adoracja Najświętszego Sakramentu – wszystko to są możliwe nuty naszej miłości do Boga, mieszczące się w gamie Ducha Świętego. Pośród tysięcy różnych codziennych zajęć dar pobożności jest dany po to, aby skłonić duszę do trwania w intymnej relacji z Jezusem. W ten sposób dochodzimy do modlitwy rano lub wieczorem, następnie rano i wieczorem a w końcu – od rana do wieczora.



Z Duchem Świętym


Dar pobożności pomaga w walce z pokusą, by się nie modlić. Wzmacnia nas, byśmy stawiali czoła wszelkim iluzjom. Wyzwala od fałszywych poglądów na temat modlitwy. Pozwala zrozumieć sekret naszych rozproszeń. Przychodzi z pomocą naszej słabości. Uczy modlić się tak, jak trzeba. Medytacja, modlitwa psalmami, różaniec nie są możliwe bez działania Ducha św. To On podpowiada nam miejsce i czas na modlitwę. Pomaga modlić się wytrwale i pokonywać rozmaite przeszkody, od braku czasu po zapomnienie o Bogu, mimo rozproszeń i niedostatku zaufania. Jeśli będziemy prosić, Duch Święty obdarzy nas darem pobożności, byśmy mogli Go adorować, uwielbiać i Jemu dziękować. Adoracja, uwielbienie oraz dziękczynienie stanowią charakterystyczne postawy dzieci Bożych. I właśnie Duch Święty je w nas pobudza.

Dar mądrości

Cz. 3 - DAR MĄDROŚCI


Cenniejsza niż bogactwa


Dzisiaj pochylimy się nad Darem Mądrości. Na kartach Pisma Świętego nazywany jest darem więcej wartym niż najdrogocenniejsze perły (por. Prz 8,11), cenniejszym niż trony i bogactwa (por. Mdr 7,8-14). Był nim obdarzony Salomon, dzięki czemu mógł rozróżniać dobro od zła wydając sprawiedliwe wyroki (por. 1 Krl 3,9.16-28). Także Józef napełniony Bożym Duchem dzięki mądrości pochodzącej od Boga potrafił wyjaśniać sny, dobrze radzić i przekonywująco przemawiać (por Rdz 40- 41,43). Czym jest ów dar? Co takiego dzieje się w sercu człowieka pod jego wpływem? Przede wszystkim dar mądrości pozwala człowiekowi widzieć ludzi, rzeczy, otaczający świat takim, jakim widzi go Bóg. Naturalnym staje się też dla niego, by każde swoje działanie odnosić do Boga i szukać takich środków w dążeniu do zamierzonego celu, by to Bóg i Jego chwała mogły się objawić. To jest właśnie mądrość. Czasami postrzegamy rzeczy według naszego upodobania, czy sytuacji naszego serca, z miłością lub nienawiścią - to nie jest postrzeganie rzeczywistości oczyma Boga. Mądrość to dzieło Ducha Świętego w nas, abyśmy postrzegali wszystkie rzeczy oczyma Boga. Mądrość rodzi się zatem z bezpośredniej relacji z Bogiem, relacji dzieci z Ojcem. Kiedy mamy tę relację, to Duch Święty obdarza nas darem mądrości. Kiedy jesteśmy zjednoczeni z Panem, to Duch Święty jakby przekształca nasze serce i pozwala mu dostrzec całą swoją miłość i upodobanie. Mądrość jest sztuką miłowania, która sprawia, że możemy „skosztować i zobaczyć, jak dobry jest Pan”, i pozwala nam „rozsądzać wszystko” w świetle realiów zamierzonych przez Boga, by uczynić nas prawdziwie wolnymi.

 

Dobry dobór środków do celu

 

Nam zaś objawił to Bóg przez Ducha. Duch przenika wszystko, nawet głębokości Boga samego. Dar mądrości jest jakby trwaniem przy Sercu Boga i patrzeniem w tym samym kierunku. Choć dotyczy on władzy rozumu, to jednak bardziej jest związany z miłością niż z samym rozumem ludzkim. Dla człowieka pozostającego pod działaniem daru mądrości Bóg, którego on kocha,  jest najważniejszy. Wielką radość sprawia mu chociażby adoracja Najświętszego Sakramentu czy rozmyślanie o sprawach Bożych. Pragnie on przebywać z Bogiem i nasycać się Jego obecnością. Nie oznacza to tylko „zamykania się w kościele”, ale przez dar mądrości potrafi odnajdować ślady Boga w otaczającym go świecie. Dar ten pozwala człowiekowi dobierać najlepsze metody i środki dla zrealizowania określonego celu. Zawsze to działanie jest zgodne z Bożym Prawem.

 

Jak działa Bóg

 

Duch Święty czyni więc chrześcijanina "mądrym". Nie oznacza to jednak, aby miał on odpowiedź na wszystko, że wszystko wie, ale w tym sensie, że "wie o Bogu", wie jak działa Bóg, wie kiedy dana rzecz jest od Boga, a kiedy nie jest od Boga, zna tę mądrość, jaką Bóg napełnia nasze serca. Serce człowieka ma smak i zapach Boga. Jakże to ważne, aby w naszych wspólnotach byli tacy chrześcijanie! Wszystko w nich mówi o Bogu i staje się pięknym i żywym znakiem Jego obecności i Jego miłości. Jest to coś, czego nie możemy zorganizować na prędce, nie możemy wytworzyć sami własnymi siłami: jest to dar, jakim obdarowuje Bóg tych, którzy stają się posłuszni Jego Duchowi.

 

Mądrość i głupota

 

Człowiek zmysłowy bowiem nie pojmuje tego, co jest z Bożego Ducha. Głupstwem mu się to wydaje… Przeciwieństwem mądrości jest głupota, która jest brakiem smaku w sprawach Bożych. Mówi głupi w sercu swoim „Nie ma Boga” pisze psalmista (Ps 14,1). Człowiek, który odrzuca współpracę z darem mądrości nie liczy się z Bogiem, żyje tak, jakby Boga nie było. Zawęża swoje patrzenie na świat tylko do doczesności. A o mądrość trzeba zabiegać, trzeba ją pielęgnować, trzeba współpracować z Dawcą. Pierwszą rzeczą jest budowanie i troszczenie się o relację z Bogiem i tymi, w których widać Bożą mądrość. W myśl przysłowia: Kto z mądrym przestaje – nabywa mądrości (Prz 13,20). Trzeba też trwać na modlitwie idąc za radą św. Jakuba:  Jeśli zaś komuś z was brakuje mądrości, niech prosi o nią Boga, który daje wszystkim chętnie i nie wymawiając; a na pewno ją otrzyma. Niech zaś prosi z wiarą, a nie wątpi o niczym! (Jk 1,5-6a).

 

Czego nie można się nauczyć?

 

Mamy w sobie, w naszym sercu Ducha Świętego. Możemy Go słuchać, albo nie. Jeśli słuchamy Ducha Świętego, to uczy On nas drogi mądrości, obdarowuje nas mądrością, pozwalającą nam postrzegać rzeczywistość oczyma Boga, słyszeć uszami Boga, miłować sercem Boga, osądzać rzeczy Bożym osądem. To właśnie jest mądrość, jaką nas obdarza Duch Święty, a my wszyscy możemy ją posiadać. Trzeba tylko o nią prosić Ducha Świętego. Niech przyjdzie on do naszych domów, dla nas wszystkich! Tego nie można się nauczyć: jest to dar Ducha Świętego. Dlatego musimy prosić Pana, aby dał nam Ducha Świętego i dał nam dar mądrości, mądrość Boga. Aby nas nauczył patrzeć oczyma Boga, odczuwać sercem Boga, mówić słowami Boga. W ten sposób, z tą mądrością idziemy do przodu, budujemy rodzinę, wspólnotę, budujemy Kościół i wszyscy się uświęcamy. Prośmy dziś o łaskę mądrości. Prośmy za przyczyną Maryi, Stolicy Mądrości, tego daru - aby nam wyprosiła tę łaskę.

Dar męstwa

Cz.4 - DAR MĘSTWA

 

Poprzez dar męstwa Duch Święty dostarcza ochrzczonemu środków niezbędnych, by doprowadzić do końca rzeczy konieczne do zbawienia. Dar męstwa jest związany  z naszą wolą. Możemy powiedzieć, że dar męstwa jest jak „anioł”, który pomaga nam się skonfrontować z realiami wydarzeń bez porzucania stanu harmonii z Ojcem.

 

Męstwo daruje pokój w czasie walki

 

Nie wszystkie sytuacje, z jakimi musimy zmagać się w życiu są dramatyczne, jednak w każdym przypadku dar męstwa pozwala nam reagować na rozmaite doświadczenia ze spokojem Chrystusa. Pomaga stawić czoła trudnościom i przeciwnościom zachowując tę milczącą cierpliwość, która strzeże wewnętrznego pokoju. Dar męstwa nie stanowi rezultatu pomnożonych ludzkich wysiłków. Dar męstwa uczy używania wolności, realizacji możliwości, jakie posiadamy. Jak się pogodzić z realnością zła? Jak przezwyciężać lęki, przeciwności, krytykę? Takie właśnie sytuacje naznaczają całą egzystencję człowieka. Jezus również ich doświadczał. Dzięki mocy swego Ducha pomaga nam przezwyciężać trudne momenty i kontynuować wysiłki podjęte, by wytrwać w postawie daru z siebie i komunii z Ojcem. Przyjęcie cnoty męstwa wymaga uznania, że jest się słabym. Człowiek mężny uczy się panować nad sobą i cierpliwie walczyć z popędami oraz skłonnością do ucieczki. Cnota męstwa jest źródłem spokoju, odwagi i cierpliwości w obliczu burzliwych wydarzeń, jakie niesie życie.

 

Męstwo aż po męczeństwo

 

Duch Święty jest źródłem męstwa – mocy nie fizycznej, według maniery ludzkiej, ale mocy funkcjonującej na sposób Boski: „Bóg wybrał to, co niemocne w oczach świata, aby mocnych poniżyć”. Mówiąc w ten sposób święty Paweł wskazuje na siłę, jaką człowiek znajduje w Bogu, przeciwstawiając ją niemocy tych, którzy trwają z dala od Niego.  Według św. Bonawentury każdy ochrzczony, jeśli otworzy się na dar męstwa, będzie zdolny do podejmowania aktów wiary, nadziei i miłości. Męstwo męczenników świadczy o ich wierze, nadziei i miłości, którym dali wyraz pośród ciężkich doświadczeń. Męczennicy wszystkich czasów uczą nas, jak być do końca wiernym naszemu „Tak” w sposób bezwarunkowy i bezgranicznie. Ich życie wyraża wierność Kościoła Chrystusowi, który zwyciężył zło i grzech poprzez dar z siebie samego.
Męczennicy wszystkich czasów uczą nas też przeciwstawiać się wszelkiemu konformizmowi, łatwiźnie, niesprawiedliwości i kłamstwu. Okazują się wolni wolnością prawdziwą, która ma swe źródło w Chrystusie i której nie zniszczy ani przemoc, ani prześladowanie. Ich życie jest przykładem nie tyle heroizmu ile świętości. Do heroizmu zdolny jest człowiek, zaś do świętości może uzdolnić jedynie Bóg. Obdarzając męczenników męstwem, Duch Święty uczynił z ich życia dar dla Kościoła.


Jeśli nie męczeństwo, to oddanie życia


Dar z siebie nie został zarezerwowany jedynie dla męczenników. Być może nie każdy ochrzczony jest powołany „by opierać się aż do krwi, walcząc przeciw grzechowi”. Niemniej każdy wezwany jest, by oddać Panu swe życie „na ofiarę żywą, świętą, Bogu miłą”(Rz 12, 1-2). Prawdziwy świadek to ten, kto w trudnych okolicznościach trwa w ufności i powierza się Bogu, wiedząc, że On da mu siłę i nie pozwoli upaść.
W sekwencji na Zesłanie Ducha Świętego śpiewamy: „Bez Twojego tchnienia cóż jest wśród stworzenia? Jeno cierń i nędze”. Dar męstwa towarzyszy nam i zapewnia ochronę w trakcie walki, jaką toczymy z grzechem. Pomaga nam dotrzymać wierności zobowiązaniom naszego chrztu. „Pozwólcie się prowadzić Duchowi!” (Gal 5, 18)– zachęca nas święty Paweł. Dar męstwa pomaga nam trwać nieugięcie na naszej drodze nawrócenia.

Dar rady

Cz.5 - Dar rady


Czego oczekuje od nas Bóg…


Dar ten chroni przed uznawaniem własnych myśli za myśli Boga, a uzdalnia nas do jasnego i bezbłędnego rozeznania, czego Bóg od nas oczekuje. Podejmowanie decyzji to nasz chleb powszedni. Całe życie ludzkie jest utkane z inicjatyw, wyborów, zobowiązań. Podjęcie decyzji stanowi akt naszej wolności, znak naszego człowieczeństwa i naszej tożsamości. Jednak nikt nie może zadecydować za drugiego, nawet sam Bóg. Zna owo najtajniejsze imię każdego, a zarazem pozwala, żebyśmy sami kształtowali własną historię. Każdemu daje możliwość realizacji przedsięwzięć podejmowanych na drodze osobistego powołania.

Dar rady chroni przed rozczarowaniem


Z pomocą daru rady możemy rozpoznać drogę autentycznego ludzkiego szczęścia, którą inni chcą przed nami ukryć. Warto sobie tu przypomnieć słowa św. Pawła: „Nie bierzcie więc wzoru z tego świata, ale odkrywajcie, jaka jest wola Boża: co jest dobre, co miłe Bogu i co doskonałe”(RZ 12,2). A także inne jego słowa: „Ducha nie gaście, wszystko badajcie, a co szlachetne, zachowujcie” (1Tes 5, 19-21). No właśnie „badajcie”: w obliczu różnych rad ze strony ludzi jest z nami jeszcze Duch Święty, najlepszy doradca. On ewangelizuje nasze wybory. Dar rady zajmuje miejsce naszych wątpliwości. Na konkretnym etapie życia, w konkretnych okolicznościach, pomaga nam rozeznać, co mamy czynić, by odpowiedzieć na nasze osobiste powołanie i pozostać mu wiernym. Podsuwa nam słowa, które powinniśmy wypowiedzieć i sprawia, że mówimy je w odpowiednim momencie. Dar rady oświeca najdrobniejsze wydarzenia codzienności światłem samego Ducha Świętego. Daje natchnienie do podjęcia decyzji, niezbędnych, by ustrzec się błędu i grzechu. Dar rady nie tylko daje nam poznać, jaka jest wola Boża co do konkretnej sytuacji, ale także pozwala dogłębnie zrozumieć, że odmowa zgody na tę wolę rodzi ryzyko końcowego rozczarowania.

Co jednak, kiedy wszystko idzie źle?


Gdy pojawiają się przytłaczające nas okoliczności, otoczenie staje się trudne, przychodzą wielkie cierpienia, bądź rodzi się wewnętrzny bunt – co wtedy robić? Jak postąpić? Także wtedy, a nawet przede wszystkim w takich momentach, Duch Święty pozostaje źródłem światła. Gdy czujemy, że zalewają nas fale i zastanawiamy się, kiedy będziemy mogli wypłynąć na powierzchnię, Duch Święty pozwala nam zachować wewnętrzną radość i sprawia, że nasze życie zawsze przynosi owoce. Owe momenty przygnębienia, nasze chwile wędrówki przez pustynię, mogą dzięki Duchowi Świętemu stać się momentami oczyszczenia, w których dopuszczamy do siebie Boskie światło i pozwalamy się dotknąć Bożej mocy. Antidotum na wszelkie wątpliwości nie stanowi nasza ludzka logika an krótkowzroczne kalkulacje, lecz dar rady.

Nie wystarczy nie pomylić się, trzeba iść naprzód

W życiu codziennym może się wydawać, że dar rady nie daje nam żadnych szczegółowych wskazań. W takim wypadku odwołujemy się do nauczania Kościoła oraz do jego przykazań. Bóg nie ma potrzeby przypominać nam o czymś, co nasz rozum jest w stanie sam pojąć w dziedzinie dobra: że należy kochać bliźniego, szanować innych, codzienna modlitwa… oto, co należy zacząć realizować w praktyce. Jeśli będziemy tak postępować, możemy być pewni nie tylko tego, że się nie pomylimy, ale że będziemy postępować naprzód.

Człowiek nie może radzić się samego siebie


W życiu duchowym nikt nie jest sędzią we własnej sprawie. Św. Bonawentura mówił: „Człowiek nie może radzić się samego siebie, musi zasięgnąć rady kogoś innego”. Zawsze będziemy potrzebowali wskazówek w naszym życiu. Stąd dobre i wskazane korzystać z pomocy duchowego kierownika. Podobnie jak w przypadku planowania wyprawy w góry ważne jest posiadanie odpowiedniego ekwipunku, tak też istotne jest, abyśmy mieli dobrego przewodnika. Pokorne słuchanie jego rad to najlepszy sposób przylgnięcia do tego, co dla nas najkorzystniejsze w wymiarze duchowym.


Prośmy więc Ducha Świętego, by udzielał nam daru rady, abyśmy podczas wędrówki po tej ziemi rozeznawali, co jest dobre i aby wszystkie nasze czyny znajdowały w Nim swoje światło.

Dar umiejętności

Cz. 6 - dar umiejętności (wiedzy)

 

Dar wiedzy ofiaruje nam szczególne światło, jakim Bóg oświeca nasze ludzkie sumienie, abyśmy wiedzieli, co jest słuszne i pożyteczne dla osiągniecia szczęścia błogosławionych.

Na co powinniśmy mieć nadzieję?


Powinniśmy żywić nadzieję, że nic i nigdy nie udaremni planów Bożych względem nas. Od momentu Wielkiego Piątku wiemy, że zwycięstwo Chrystusa objawia się w sposób wymykający się wszelkim planom i kalkulacjom. Krzyż, znak hańby stał się drogą światła i nadziei. Ale nasze spojrzenie nadziei nie zatrzymuje się na Golgocie. Znajduje swoją pełnię w poranek Zmartwychwstania.  Bez daru wiedzy nadzieja chrześcijańska byłaby jedynie ogólną zasadą, czystą teorią. Dzięki niemu natomiast nasza nadzieja jest zawsze żywa i jest nam dana od Pana.

 

Wiedza nadaje formę nadziei


To właśnie dar wiedzy aktualizuje naszą nadzieję. Nadaje jej formę. Uzdalnia nas do przewidywania i ocenienia zdarzeń nie na podstawie jedynie ludzkich kryteriów, ale w świetle Bożej Opatrzności. Duch Święty inspiruje nasze motywacje i karmi nasze myśli. Ukierunkowuje nasze działania w taki sposób, abyśmy potrafili żyć, ciesząc się z Bożych planów względem nas. Duch Święty otwiera nas zatem na ostateczne poznanie, które nadaje sens i wartość naszej egzystencji. Rozświetla nasz ludzki horyzont obecnością Chrystusa, „naszej nadziei”. Dzięki tej wiedzy mamy  głębokie i mocne racje, aby dzień po dniu, idą w ślad za Chrystusem angażować się w przemienianie świata, by stawał się coraz bardziej zgodny z Bożym zamysłem.

 

Niezaspokojona nieskończoność


Dar wiedzy nie powiedział jeszcze ostatniego słowa. Na progu trzeciego tysiąclecia jedyne Duch Święty może nam pomóc znaleźć głębie codzienności. Dzisiaj kiedy obietnice nieograniczonej wolności zostały już do końca sprawdzone, zaczynamy na nowo rozumieć wyrażenie „smutek tego świata”. Zakazane radości tracą swój smak w chwili, gdy przestają być zakazane. Musiały i muszą być coraz bardziej radykalizowane, a w końcu przestają smakować, gdyż wszystkie są skończone, podczas gdy pragnienie nieskończoności pozostaje nadal niezaspokojone. I tak niejednokrotnie na twarzach ludzi młodych widzimy dzisiaj dziwne zgorzknienie. Najgłębszą przyczyną tego smutku jest brak wielkiej nadziei i nieosiągalność wielkiej miłości.

 

Dar wiedzy oczyszcza nas z nas samych


Dar wiedzy wspiera i chroni naszą wierność Bogu. W momentach życiowych kryzysów, owych ciasnych bram, które przychodzi nam pokonywać, Duch Święty pomaga spojrzeć na wszystko z prostotą – „Nie jestem tak genialny, jak mi się zdawało: nie jestem lepszy od moich przodków” ( 1Krl 19,4) – ale też z wielkim optymizmem: „Dla Boga bowiem nie ma nic niemożliwego” (Łk 1, 37). Dar wiedzy oczyszcza nas z nas samych. Odkrywa przed nami nasze braki i ograniczenia, które sprawiają, że nie jesteśmy zdolni osiągnąć tego, czego pragnie nasze serce. Duch Święty prowadzi nas do odkrycia prawdy o nas samych. Aby człowiek, ze swymi ograniczeniami oraz aspiracjami, mógł spotkać Boga, nie może robić sobie złudzeń na własny temat. Powinien zacząć od rozpoznania i nazwania swych myśli i uczuć. Dopiero kiedy człowiek, prowadząc ze sobą wewnętrzny dialog, odkryje kim jest i czego pragnie, uświadomi sobie także, jaka jest wola Boża względem niego. Dar wiedzy pozwala mu odkryć, na jaką drogę życia powołuje go Bóg, aby stał się tym, kim jest. Pokazuje mu również w sercu, która misja odpowiada najlepiej jego osobistemu powołaniu oraz szczególnym talentom, jakimi został obdarzony.

 

Modlitwa uczy i wychowuje – przygotowuje serce


Modlitwa odgrywa kluczową rolę w tej wewnętrznej wędrówce. Ponieważ stawia nas ona w obecności Boskiego majestatu, otwiera nas również na nasza prawdziwą tożsamość, wykreowaną przez Boga w sposób całkowicie niepowtarzalny. Dzięki modlitwie wszystko to, czego w sobie nie dostrzegaliśmy lub co odsunęliśmy na margines, nagle się nam objawia  staje się widoczne dla innych. Zaczyna się ujawniać nasze prawdziwe jestestwo. Modlitwa ukazuje nam  powołanie, jakie mamy do zrealizowania na tym świecie. Odkrywa przed nami szczególną misję, którą otrzymaliśmy na chrzcie, byśmy mogli realizować nasz oryginalny charyzmat. Nasza najgłębsza tożsamość może się w pełni rozwinąć. Tylko modlitwa sprawia, że nasze najprawdziwsze ja zbiega się z naszym osobistym charyzmatem w służbie Kościołowi.
Każdy z nas jest wezwany do tego, by ukochać swoje szczególne powołanie, jakiekolwiek by ono nie było, i przeżywać je jako formę miłości. Dar wiedzy, powiązany z darem męstwa – pomagającym przezwyciężyć bariery strachu i przeciwności – pozwala nam pojąć, jak bardzo każdy stan życia wiąże naszą egzystencję z Chrystusem.

 

Szept Ducha Świętego


Bez modlitwy wytrwanie w naszym powołaniu staje się trudne. Widać to wyraźnie na przykładzie wielu naszych osobistych powołań: gdy nasz pierwotny zapał gaśnie i zaczynamy się zniechęcać, to dzieje się tak zwykle dlatego, że zaniechaliśmy modlitwy w ciszy. Być może nadmiar pracy lub nieustanne spiętrzenie obowiązków były przyczyną tego zaniedbania w modlitwie. W takim przypadku nawet nasz szlachetny zapał w zmaganiu się z codziennymi zajęciami traci na ile i na znaczeniu. Jeśli modlitwa schodzi dziś u wielu z nas na drugi plan, to dlatego, że niepokój i hałas współczesnego, nadmiernie aktywnego społeczeństwa niejako zagłuszyły szept Ducha Świętego. Przerost komunikacji chce zastąpić komunię. Modlitwa i nadzieja są ze sobą bezpośrednio związane. Ten, kto nie posiada żadnego celu wykraczającego poza rzeczywistość ziemską, nie może się modlić. Duch Święty rozbudza w nas pragnienie wieczności, które Bóg wyrył w naszych sercach. Dar wiedzy uzgadnia nasze uczucia z Bożymi obietnicami i kieruje je w ich kierunku. Kształtuje naszą modlitwę i karmi ją pragnieniem Boga.
Ci, którzy zaakceptują działanie darów Ducha Świętego w swoim życiu zgodzą się nie tylko rozpoznać swoje powołanie, ale także uczynić z niego modlitwę na usługach całego Kościoła oraz dla dobra całej ludzkości.

Dar bojaźni Bożej

CZ.7 - BOJAŹŃ BOŻA


Nie bój się niczego!


W Starym Testamencie bojaźń Boża związana była z lękiem przed karą. Człowiek Biblii doświadczał Boga jako rzeczywistości budzącej grozę, odczuwał rodzaj przerażenia, znajdując się w Jego obecności. Kiedy Bóg ustanawia prawo na górze Synaj „cały naród przeląkł się drżał i stał z daleka” (Wj 20,18). Od wydarzeń na Synaju bojaźń przybrała postać trwogi przed karą Bożą, posłuszeństwa podszytego strachem. Kiedy jednak Bóg objawia się ludziom, nie chce ich śmierci. Przychodzi do nich po to, by objawić swoją wolę, a nie po to, żeby ich zniszczyć. Aby to zrozumieć, trzeba było kobiecej intuicji żony Manoacha, która powiedziała do męża: „gdyby Pan miał zamiar pozbawić nas życia, nie objawiłby nam teraz takich rzeczy” (Sdz 13, 23). Bóg prowadzi nas w swej ojcowskiej Opatrzności i troszczy się o nas: „Pokój z tobą! Nie bój się niczego! Nie umrzesz!” – powiedział Gedeonowi.

Ogrom Bożej mocy - czy to straszne?


Jednak do dziś słowo „bojaźń” zachowało przerażający wydźwięk. Jeśli poszukamy w jakimkolwiek słowniku synonimów dla „bojaźni”, to znajdziemy następujące określenia: „trwoga, strach, obawa, lęk, przestrach, przerażenie”. Jakie to straszne wyobrażać sobie, że u początku tych wszystkich emocji stoi Duch Święty. Jakże mógłby wzbudzać w nas tego rodzaju lęki? Czymże więc jest naprawdę owa „bojaźń Boża?”.
Bojaźń Boża rodzi się w nas, gdy rozważamy ogrom Bożej mocy. Kiedy Bóg objawia się człowiekowi, ten ostatni doświadcza równocześnie świętości Boga i grzeszności, jaką ma w sobie. „Wyjdź ode mnie, Panie, bo jestem człowiek grzeszny” – wykrzyknął Piotr w odpowiedzi na Jezusowe wezwanie po cudownym połowie ryb. Bojaźń Bożą rodzi się w nas, gdy rozważamy o Bożej mądrości. Prorok Habakuk napisał: „Usłyszałem o Panie Twoje orędzie, uląkłem się o Panie Twego dzieła” (Ha 3, 2). Któż by się nie zatrwożył w obliczu mocy Bożego Słowa, przez które Wszechmocny daje się poznać i które przekracza wszelki ludzki umysł?

Bojaźń rodzi się z miłości, nie z lęku


Bojaźń stanowi zasadę człowieczeństwa, życiową regułę, bez której człowiek nie może się otworzyć na to, kim jest naprawdę. Każdy człowiek winien zaakceptować uprzednią wobec niego wolę – wolę, która go poprzedza i nadaje ostateczny sens i celowość wszystkiemu, co istnieje. Winien pogodzić się z faktem, że stoi u początku świata. Nikt z ludzi nie jest wszechmocny, niepokonany i niezniszczalny. Bez owej pełnej wzruszenia, przejęcia a ostatecznie zachwytu, akceptacji Bożych dzieł i Bożej woli ludzkość nie mogłaby istnieć.
Bez miłości bojaźń Boża byłaby tylko strachem. Duch Święty oczyszcza nas z takiego lęku. Sprawia, że pojawia się w nas bojaźń nie tylko połączona z miłością, ale wynikająca z niej: bojaźń, by nie zrobić przykrości ukochanej Istocie, by przez nasz czyn nie zniszczyć samych podstaw miłości. Ten, kto kocha Boga, wie, że jedyny lęk dotyczy bycia oddzielonym od Niego. Dar bojaźni Bożej nie jest źródłem trwogi, lecz nawrócenia do Boga, który nas kocha i chce odseparować od ognia pychy i samowystarczalności.

Bóg pragnie nas przyciągnąć do siebie miłością, a nie strachem


Strach sprawia, że chcemy uciec, podczas gdy miłość przyciąga i daje ukojenie. Jest to wola Boga, który nas zna, który nas powołuje i zbawia. Świadomość, że będziemy sądzeni według prawa miłości, to naprawdę dobra nowina. Bojaźń Boża jest niezbędna w życiu duchowym. „Bojący się Boga” to nie ten, kto ucieka od Boga – niezależnie od powodów – ale ten, kto żyje w zależności od Niego, jest Mu posłuszny, czci Go i wie, że jest stworzeniem Bożym. Dar bojaźni Bożej pozwala nam żyć w miłosnym poddaniu, w nieustannym pragnieniu życia pod jego spojrzeniem. Nie chodzi tu o poczucie bycia nieustannie obserwowanym, ale o świadomość, że jest się zawsze kochanym i chronionym.

„Bojący się Pana” adoruje i oczyszcza


„Bojący się Pana” zawdzięcza Duchowi Świętemu zdolność adoracji. Adoracja jest zasadniczą postawą człowieka, który uznaje się za stworzenie przed swoim Stwórcą. Dar bojaźni Bożej ożywia w nas relacje zaufania i miłości, o której Ewangelia mówi, że jest analogiczna do relacji dziecka względem ojca. Wreszcie dar bojaźni Bożej „doskonale oczyszcza nasze sumienie”. Postępowanie zgodne z sumieniem nie oznacza wartościowania różnych rzeczy oraz wydarzeń naszego życia po swojemu. Dar bojaźni Bożej sprawia, że czuwamy nad naszymi myślami, pragnieniami, czynami i naszą miłością do Boga, bliźnich oraz siebie samych. Uwrażliwia sumienia tych, którzy chcą być mili Bogu i ludziom.

Umiar i bojaźń


Dar bojaźni Bożej jest niezbędny do wzrastania w kardynalnej cnocie umiarkowania. Człowiek umiarkowany to taki, który panuje nad niepowściągliwością, do jakiej namawia go natura. Wystrzega się on chętnie używania dóbr tego świata bez potrzeby i w sposób nieumiarkowany. Dzięki łasce Duch Święty sprawia, że człowiek boi się popełnić grzech – nie ze względu naobawę kary, ale z lęku przed zranieniem miłości, jaką okazuje mu Bóg. Im bardziej dajemy się prowadzić darowi bojaźni Bożej, tym mocniej lękamy się zranić Boga. Cnota umiarkowania nie prowadzi do wyrzeczeń dla samych wyrzeczeń. „Czyż i poganie tego nie czynią”. Chodzi w niej o coś znacznie bardziej wartościowego. Pomaga nam poznać siebie samych. Uzdalnia nas do akceptowania z góry i z radością tego, co Bóg już o nas wie, a czego my jeszcze nie jesteśmy świadomi.

Bez Niego nie możemy


Dar bojaźni Bożej wydobywa w naszej duszy na światło dzienne to, co dobre, piękne i prawdziwe, abyśmy mogli to właśnie czynić w odpowiedzi na miłość Boga. To bojaźń sprawia, że stajemy się zdolni prosić Go o przebaczenie za wszystkie nasze złe skłonności, których jeszcze nie przezwyciężyliśmy. Zwracając się do Boga w sakramencie pokuty, „wyznajemy” Jego majestat i wielkość. Czyniąc to przyznajemy, że bez Niego nic nie możemy uczynić. Podczas spowiedzi stajemy w obliczu nieskończonego Bożego miłosierdzia, a nie wobec powodów, dla których zasługujemy na oddzielenie od Niego. Ten kto się spowiada, zwraca się ku Bogu mówiąc: „Przyjmiesz mnie z powrotem”, a nie: „odrzucisz mnie i ukarzesz!”.


Taki właśnie jest dar bojaźni Bożej. Sprawia on, że trwamy w pokorze, wywala nas od wszelkich postaci trwogi, strachu, obawy, przerażenia, paniki, niepokoju oraz innych synonimów lęku.