Na wszystko jest swój czas...
Na wszystko jest swój czas...

Warto, u progu nowego roku szkolnego, gdy stoimy przed nowymi wezwaniami i zadaniami spojrzeć na kolejny początek, jak na dar ofiarowany nam do dobrego i owocnego wykorzystania. I nawet, gdy przyjdą chwile, że najchętniej uciekłbyś przed samym sobą, gdy jesteś zmęczony i nie masz ochoty już na nic, gdy zabraknie cierpliwości i przyjdzie ochota, by się poddać… ZOSTAŃ, „bo na każdą bowiem sprawę i na każdy czyn jest czas wyznaczony” Koh. 3, 17

 

Prawda, którą przypomina nam Kohelet: „Wszystko ma swój czas…” wpisuje się trwale w nasze życie i naszą codzienność. Niejednokrotnie, tak bardzo zatroskani, martwimy się, co przyniesie nam kolejna godzina czy następny dzień. Niepokój o jutro, o zadania które mam do wykonania sprawia, że zaciera się w nas doświadczenie piękna początku. A przecież każde podejmowane dzieło ma swój początek, a w każdym początku jest Bóg i Jego Opatrzność. Zawierzając Bogu swoją codzienność, uczymy sie oddawać mu nasz czas, który jest nam dany nie tylko jako dar, ale też jako zadanie. Bóg stale obecny w naszym życiu, przenikający każdą chwilę naszego dnia, uczy nas postawy zawierzenia i zaufania Jego woli i planom jakie ma wobec nas.         

                                                                           

Odkrywając wolę Boga w naszej codzienności warto doceniać każdą chwilę, która jest nam ofiarowana, warto zwolnić tempo życia i przeciwdziałać pośpiechowi. Jeżeli wciąż się bowiem tylko dokądś spieszymy, nie usłyszymy głosu Boga przemawiającego do nas przez drugiego człowieka czy zwykłe, proste wydarzenia dnia. Pośpiech uniemożliwia nam także spotkanie z samym sobą czy budowanie relacji z drugim człowiekiem. W pośpiechu nie dotkniemy piękna początku.  

                                                                                                       

Odpowiedzi na pytanie, jak dobrze wykorzystywać dany nam czas, możemy doszukać się w postawie pewnego mnicha: Pewnego razu uczniowie zapytali mnicha, co jest tajemnicą jego mądrości. Na co on im odpowiedział: „Gdy stoję, to stoję. Gdy idę, to idę. Gdy siedzę, to siedzę. Gdy jem, to jem”. Wtedy uczniowie się rozgniewali i odrzekli: „Przecież my też to robimy, ale jesteśmy dalecy od twojej mądrości”. Wtedy mnich potrząsnął głową i powiedział: „ Nie! Wy gdy siedzicie, to już stoicie. Gdy stoicie, to już idziecie. Gdy idziecie, jesteście już u celu”.      

       

Św. Edyta Stein mówiła, że „Każdy dzień powinniśmy zaczynać jak nowe życie”. Warto, u progu nowego roku szkolnego, gdy stoimy przed nowymi wezwaniami i zadaniami spojrzeć na kolejny początek, jak na dar ofiarowany nam do dobrego i owocnego wykorzystania. I nawet, gdy przyjdą chwile, że najchętniej uciekłbyś przed samym sobą, gdy jesteś zmęczony i nie masz ochoty już na nic, gdy zabraknie cierpliwości i przyjdzie ochota, by się poddać… ZOSTAŃ, „bo na każdą bowiem sprawę i na każdy czyn jest czas wyznaczony” Koh. 3, 17.

 

sM. Eligia Garbacz