Motyle w Dzienniku błogosławionego Edmunda
Motyle w Dzienniku błogosławionego  Edmunda

Niezwykłość i świętość tego człowieka polega też i na tym, że potrafił zobaczyć małe wiejskie dziecię, sierotę z jego kłopotami i biedę. Ta wielka wrażliwość serca Edmunda pozwala widzieć wszystko Bożymi oczami. Jego świat – Boży świat wypełnia piękno życia stworzeń. W tym świecie fruwają motyle, latają jaskółki, kumkają żaby, przemykają jaszczurki, odzywają się pierwsze słowiki i krążą bociany… Ten świat jest pełen miłosierdzia i Bożej Opatrzności.

 

 

 

O uproś nam błogosławiony Edmundzie, taką jasność spojrzenia na nasz świat, na drugiego człowieka, na każde stworzenie, na siebie samego… Błogosławiony Edmundzie Bojanowskie, który chodziłeś po naszej ziemi Wysockiej, módl się za nami do Boga Stworzyciela nieba i ziemi, do Króla całego wszechświata. Amen.

Niech kilka wypisów z Dziennika bł. Edmunda Bojanowskiego, wybranych z lat 1853-1869, wprowadzi nas w głębię jego duszy i zachwyci spojrzeniem jego ludzkich oczu:

Dziś pierwszy raz, przy najpiękniejszej w ciągu dnia pogodzie, obaczyłem jaskółkę i białego motyla. Wieczorem gwiazdy, pogoda, ale wiatr wschodnio-południowy zaczyna się wzmagać i barometr opadł nieco. (25.04.1853).

Wracając z Instytutu ścieżką przez łąki, usłyszałem pierwsze kumkanie żab w rowie, natrafiłem jaszczurkę snującą się przy ścieżce i pokazały się żółte i brunatne motyle (26.04.1853).

Dziś rano znalazł się ni stąd ni zowąd, na fiołkach w doniczkach na mojem oknie rosnących, biały motyl. W południe kilka motyli już widziałem bujających nad pożółkłymi jeszcze trawnikami (4.04.1856).

Pogoda prześliczna. Rano śron, podobno 40ty po 40tu męczennikach, z czego starzy ludzie wnoszą że ostatni i że zimna już nie nastąpią. Dziś też prawdziwie otworzyła się wiosna. Pierwszy słowik dziś się w naszym ogrodzi odezwał, i pierwsze piszczałki wierzbowe na wsi, i pierwsze motyle pokazały się (19.04.1858).

Pogoda, ciepło. Pierwsze pokazały się motyle. Byłem w kościele. Na pocztę wysłałem listy… (23.03.1868). Pogoda, rano śron, potem ciepło. Bociany krążą, motyle się pokazują i żabki. Byłem o 6tej na Mszy św. Lekcje o brewiarzu, i o Mszy św. i odprawianie Mszy św. Po południu długo chodziłem po ogrodzie z ks. Biskupem (1.04.1869).

Opracował ks. Marek Celka