Jak wyzwolić w sobie giganta życia? Lekcja Dawida
Jak wyzwolić w sobie giganta życia? Lekcja Dawida

Dlaczego Bóg dla jednych ma względy, a dla innych nie? Jednym daje aż tyle, a mi tylko tyle? Dlaczego on(a), a nie ja? „Zazdrosna stokrotka” jest zdruzgotana, widząc wielkość i przywileje innych… Korzeniem może być ocenianie siebie i innych na podstawie zewnętrznych przejawów. W zatrzymaniu się nad tymi pytaniami pomoże nam lekcja życia biblijnego Dawida.

Opancerzony Dawid – unieruchomiony człowiek


Pełen pasji i entuzjazmu Dawid chce zawalczyć o wolność narodu; chce iść w Imię Pana, by nie pozwolić, żeby wróg „urągał Panu”. Szykuje się do spotkania z Goliatem. Dawid i Goliat – tak różni, stają naprzeciw siebie. Dawid otrzymuje zbroję - potężny pancerz; niestety ona usztywnia, krępuje ruchy i nie pozwala zwinnie się poruszać: „Nie potrafię w tym chodzić!” Pozostawia bezpieczny pancerz i bez ochrony, ufając, że zwycięstwo zależy od Pana, staje do walki! Walczy z Jego polecenia, z Jego mocą i w Jego obecności…
Często człowiek ma swoje pancerze. Pancerz kryje to, co jest w środku, uniemożliwia poruszanie się swobodne, unieruchamia każdy ruch… Dawid (jak i my) myśli, że cię ochroni…  Przed czym? Słyszał owo: „Nie pasujesz do tej walki!” Dlaczego Dawidzie? Dla Boga się walczy wiarą i zaufaniem: w Imię Pana! „…idę przeciw tobie w Imię Pana Zastępów!” (1Sm17,38-50). On jest zabezpieczeniem, ochroną…



Dawid – po ludzku niepasujący, wybrany przez Boga


Dawid najmniej pasował do tej walki; za młody, za mały, za szczupły; Goliat przewyższał go wielkością pod każdym względem… A jednak Goliat przegrał walkę. Już kiedy Dawid został wybrany na króla, nie pasował do wizji i myśli Samuela, a Bóg potwierdził, jakie jest Jego spojrzenie: „człowiek patrzy na to, co widoczne dla oczu, Bóg natomiast patrzy na serce”(1 Sm16,7). Pod płaszczem tego, co zewnętrzne, kryje się niedostępna dla człowieka tajemnica Bożego spojrzenia; On zna głębię i miarę ludzkiego serca. Wielkość człowieka to być takim jaką chce człowieka mieć Bóg…
Odważny Dawid był wielki, bo uwierzył, że „idąc w Imię Pana” nie będzie sam walczył, ale u boku samego Boga… W czym widzi się często wielkość człowieka? Obok mnie jest wiele osób obdarzonych najcudowniejszymi darami: uzdolnienia, talenty, wyjątkowe życiowe zadania, imponujący wygląd, itp. Cóż to znaczy, gdy brak pełnienia woli Bożej, gdy pojawia się zarozumiałość i chełpliwość czy lenistwo i niedbałość w tym co robię? Serce niszczeje od wewnątrz przez pychę, próżność, gniew, nieczystość, fałsz i wiele innych nędzy ludzkich. Moja wielkość będzie zależeć od tego, czy bardziej kocham, czy spełniam pragnienia Mistrza w takich warunkach, w jakich „zasadziła” mnie boska ręka.



Kłamstwo zewnętrznego cienia


Pancerzem może być egoizm, który jest czujny i łatwo zadręcza się wielkością innych, podsuwając sercu zazdrosne spojrzenie… Rodzą się pytania: dlaczego Bóg dla jednych ma względy, a dla innych nie? Jednym daje aż tyle, a mi tylko tyle? Dlaczego ona, a nie ja? „Zazdrosna stokrotka” jest zdruzgotana, widząc wielkość i przywileje innych… Zazdrość prowadzi do obumierania ducha; brak mu swobody i przestrzeni; serce kurczy się i marnieje. Chorobliwa zazdrość „ubiera” się w zbroję, bo chowa zaniżone poczucie wartości, a zdobywając na siłę to, czego zazdrości innym, zwykle kończy tragicznie (”pęka” z zazdrości). Zazdrosna stokrotka zapomina o zasadzie, że nie zawsze to, co ma drugi,  przyniesie mi dobro; we mnie może wyrządzić szkodę! Tymczasem korzeniem może być ocenianie siebie i innych na podstawie zewnętrznych przejawów Bożego działania: „Wszystkich nas oszukuje zewnętrzny cień spraw, stoimy tu na ziemi wobec nieprzeniknionych zagadek, których prawdę zna jedynie sam Stwórca”(św. Teresa Benedykta od Krzyża).


Gigant wielkości – prosta dusza


Wielkość ludzka zależy od miłowania Boga, któremu się oddaje i to przynosi pokój i uwalnia od zazdrości. Konwalia pachnie mocno, ale krótko; zostawia pragnienie wiosny… pojawiam się i znikam w życiu innych… Na moją wielkość serca wpływa sposób, w jaki przeżywam pragnienia: walkę o dobro niosę bez buntu i forsowania przed Jezusem swoich racji… serce staje się wielkie! Kontempluj Jezusa pokornego i cichego, który czeka na zawierzenie i miłość na miarę tego co ci dał Bóg. Gigant wielkości to uboga w duchu i prosta dusza.

 

s.M. Alodia Witas

Droga krzyżowa dla tych, którzy walczą jak Dawid z Goliatem

Wstęp: Myślałam, że już coś wiem, że rozumiem, że dam dobie radę
            Że znalazłam sposób na Ciebie i receptę na każdą wadę,
            lecz Bogu dzięki wszystko się wreszcie zawaliło,
            zostały moje puste ręce i Twoja Miłość!


Stacja I
Czujesz się czasem, jakby skazany na swoje przywary, słabości i grzechy. To już przecież tyle czasu się ciągnie za tobą.
„ Kto przyjmuje jednego z tych najmniejszych, Mnie przyjmuje…” A więc przyjmij, zaakceptuj, nie buntuj się, lecz podejmij wyzwanie do walki. Nigdy nie rób tego sama, bo nie dasz rady- poproś by On- Jezus był twoją mocą.


Stacja II
Jeśli liczyłaś, że z biegiem czasu wszystko się jakoś samo zmieni to się mylisz. Podejmij krzyż trudu i walki, bo bojowaniem jest życie człowieka. Ruszaj w imię Jezusa. Z Nim uda ci się powstać ze śmierci do życia. Tylko odwagi, nie rezygnuj!


Stacja III
Musisz się zgadzać na małe kroki, nie wszystko na raz. Z dnia na dzień nie staniesz się aniołem. W zbyt gwałtownym forsowaniu siebie, na siłę, nienaturalnie po swojemu. Z taką postawą bardzo łatwo o upadek, zniechęcenie, pomyłkę. Jeśli upadłaś, przeproś, wstań i idź dalej


Stacja IV
Jest Ona, współcierpiąca Odkupicielem. Znalazła bowiem łaskę u Pana, dar wybrania, który jawi się na co dzień jako wielki trud. Doświadczenie poczucia niepewności, trudu, lęku. straty, odrzucenia, niezrozumienia, lecz Ona rozważała wszystko w swoim sercu, bo nie ból tu jest najważniejszy, tylko Jego wola.


Stacja V
Przymuszenie….? Może tobie ktoś zwraca uwagę, wytyka słabości? Czujesz się zmuszona do zmiany tego lub tamtego. A może to łaska, którą chce obdarować Cię Bóg. Pamiętaj, że upomnienie mówi nam jedynie o tym jak bardzo zależy komuś na Tobie.


Stacja VI
Przyjąć pomoc, wyciągniętą dłoń, nachylenie się drugiego nad Tobą wymaga pokory i przyznania, że jesteśmy sobie nawzajem potrzebne. Trzeba być nie lada odważnym jak Weronika, pozwól wydobyć prawdziwe Oblicze Chrystusa w Tobie.


Stacja VII
Kolejny raz upadek. Od spowiedzi do spowiedzi ciągle to samo. Nie trać nadziei, nie ustawaj bo cała Twoja nadzieja w nieprzebranym Miłosierdziu Bożym. I pamiętaj, Jezus nie zapyta ile razy upadłaś, ale czy wstałaś z upadku. Upadłaś, przeproś, wstań i idź dalej.


Stacja VIII
Na drodze walki o zbawienie duszy może pojawić się płacz, łzy  …bo to nie o to chodzi by nie płakać, lecz by wylewać łzy z oczami wtulonymi w Jego serce, bo nie o to chodzi, by dawać ze wszystkim radę lecz by w swej słabości trzymać go za rękę.


Stacja IX
Gdy upadłaś już tak nisko, ciężar grzechów przygniata cię do ziemi. Totalny brak sił i pomysłu co dalej…. ? wyciągnij swoje ręce i zakrzycz ile sił w sercu. Abba Ojcze, tatusiu to ja jak Syn marnotrawny, choć do Ciebie nie podobna, rozpoznaj proszę swoje dziecko we mnie.


Stacja X
Nie masz już nic. Brak sił do walki. Odarta ze wstydu przed opinią ludzi.
On nagi, bezbronny oddany w ręce ludzi- walczy o twoją godność.


Stacja XI
Otwierają się Twoje rany dla mnie Jezu. To w twoich ranach jest moje schronienie. Proszę Panie , kiedy jest tak trudno i wydaje się, że nie zrobisz już ani kroku……  wtul moją duszę w ranę serca Twego.


Stacja XII
On nie zgasi ledwie tlącego się knotka, On nie złamie trzciny nadłamanej … On nie chce śmierci duszy mojej  On umiera, aby dać mi życie wieczne.


Stacja XIII
Gdy umarła już w Tobie nadzieja na zmianę, a wiara zgasła, że może coś się zmieni, to Ona Matka, bierze Cię w ramiona, tuli do serca swego nie przestając wierzy w twoje Zmartwychwstanie.

Stacja XIV
Z ciemności Bożego Grobu słychać głos… to sam Jezus już tylko cicho prosi: Zmartwychwstań we mnie! Jeśli przestałaś wierzyć moim słowom, to przynajmniej uwierz moim ranom.

s.M. Marietta Polak