Jak obudzić się do życia?
Jak obudzić się do życia?

Jak obudzić się do życia? Paradoksalnie to właśnie wiara daje życie, bo wiara rodzi pragnienia. Jakie dziś mam pragnienia? Bez odpowiedzi na to pytanie nie ma mowy o pasji życia.


Wiosna... Za oknem piskliwy zgiełk ptaków obwieszcza światu radość życia. Kwitną drzewa, zielenią się pola… Przyroda na swój sposób świętuje radość ciepła i życia… A my? Jak wygląda nasze uczestnictwo w tym wielkim święcie życia? Zmartwychwstanie, czas wielkanocny... Czy napełnia nas świeżość i entuzjazm? Nie? A zatem- to najwyższy czas, by w końcu się obudzić!

Obudzić się do wiary

Spróbujmy przez chwilę przyjrzeć się naszej codzienności. Ciągle w biegu, ciągle w hałasie, ciągle on- line... Rzeczywistość wymaga od nas funkcjonowania na najwyższych obrotach. W przeciwnym razie- jesteśmy do niczego... Niestety, osiągając kolejne sukcesy zawodowe, naukowe, finansowe, dajemy się okraść z czegoś nieskończenie cenniejszego- z naszych relacji. Zwłaszcza z tej najważniejszej- z Panem Bogiem. Ten brak, choć prawie niezauważalny, owocuje w nas głęboką samotnością i poczuciem bezsensu. Robimy coraz więcej, żyjemy coraz szybciej, a w głębi serca wciąż nosimy niczym nie dającą się zapełnić pustkę... Jednak odkrycie tej prawdy wcale nie musi nas przerażać. Przeciwnie - to właśnie jest pierwsze miejsce, które trzeba nam obudzić! Ta pustka jest przestrzenią, w której na nowo możemy spotkać się z Bogiem. Wystarczy tylko... chcieć z Nim być! Bez względu na to, ile mamy lat lub jaki wykonujemy zawód, jedyne, czego pragnie dla nas Pan Bóg, to móc dawać się nam bez żadnej miary, bez żadnych ograniczeń..! Przeszkodzić możemy Mu jedynie my sami - naszą niewiarą i obojętnością. Spróbujmy więc zapytać siebie: Czy zapraszam Boga do mojej codzienności? Czy dostrzegam, jak troszczy się o mnie? Czy jestem Mu za to wdzięczny/a? Żywa wiara kiełkuje w nas wtedy, gdy zaczynamy szukać Bożej Obecności w prostych, codziennych wydarzeniach. To właśnie jest pierwszy krok do prawdziwego przebudzenia.

Obudzić się do pragnień

Kolejną ważną sferą, która być może pozostaje w nas uśpiona, jest sfera naszych pragnień. Warto każdego dnia na nowo stawiać sobie pytania: Czego pragnę? Po co po raz kolejny wstaję rano z łóżka? Pragnienia mają to do siebie, że to właśnie one „napędzają” nas do działania. One nadają sens temu, co robimy. Jeśli przestaję w moim życiu pragnąć, zdążać do jakiegoś określonego celu, to w pewnym sensie się poddaję, pozwalam, by o kształcie mojej codzienności decydowali inni. Tracę zapał i wolę walki... Tymczasem nasze serca utkane są z pragnień! Tęsknią za głębią, za prawdziwym życiem! To wszystko, co próbujemy w nich zagłuszyć, uciekając do coraz to nowych zajęć, spotkań, hałasu, jest niczym innym, jak najczystszym pragnieniem Boga! Pragnieniem Pełni, którą może dać jedynie On sam... Boży obraz, który w sobie nosimy, wyraża się właśnie w ten sposób - jako naglące przypomnienie naszego Początku i Celu... i zaproszenie, by nie przestawać do tego Celu zmierzać... Czy widzę w sobie te pragnienia? Czy pozwalam im dojść do głosu?

Obudzić się... do pasji!

Odpowiadając na te pytania, dochodzimy do decydującego momentu. Rozbudzenie w sercu wiary doprowadziło nas do poznania naszych najskrytszych pragnień. Teraz stajemy przed wyborem - możemy pozostać na tym etapie i stopniowo znów pogrążać się w letargu albo... obudzić się definitywnie! Co to oznacza? Ni mniej, ni więcej, jak odważyć się pójść za pragnieniem! Zgodzić się, by niepokój poszukiwania utraconego Raju stale nas napędzał i odnawiał... To otworzyć dla Boga całe swoje serce i chłonąć Go, i sycić się Nim w Eucharystii, w Jego Słowie... Wchodząc krok po kroku w ten Boży wymiar, zaczniemy dostrzegać życie w innych barwach, odkryjemy nowe doświadczenia, przestrzenie... Choć na zewnątrz wszystko pozostanie takie, jak dawniej - ci sami ludzie, ta sama praca, te same problemy... Jednak serce naprawdę obudzone zdolne jest do widzenia głębiej- życie staje się jego pasją, przestrzenią zdobywania Serca samego Boga.
W pracy, w szkole, w domu... Wszędzie tam możemy przyjmować i rozdawać Jego miłość, szukać Go i znajdować... I co dzień na nowo przecierać oczy ze zdumienia!

s. now. Urszula Leszyńska