Bóg jest słowny – perły z Janowego prologu
Bóg jest słowny – perły z Janowego prologu

Kiedy bierzemy do ręki Ewangelię św. Jana i zatrzymujemy się, by pozwolić Słowu zadomowić się w naszych sercach odkrywamy, że z tego pięknego prologu płynie dla nas poruszające światło, drogowskaz, prawda. „Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga i Bogiem było Słowo…” (J1,1n)


Ciepłe Słowo pośród chłodu świata


Pierwszy drogowskaz, pierwsza prawda to SŁOWO. Zauważmy, że mimo lawiny, chłodnego nawału, wielości różnorodnych słów, mimo że jesteśmy czasem wprost terroryzowani przez słowo, pragniemy go. Pragniemy słowa, które jest ciepłe, które jest akceptujące. Szukamy słowa pociechy i nadziei. Kościół przypomina nam w tych dniach: „Słowo stało się ciałem i zamieszkało między nami”. Każdego roku to słyszymy jakby Kościół chciał nam powiedzieć: „Pragniesz słowa? Masz. Masz nie tylko słowo jako coś wypowiedzianego, kilka sylab, ale masz Słowo, które stało się Ciałem, czyli Słowo bardzo konkretne, którego możesz dotknąć, na które możesz patrzeć, które możesz przyjąć, które możesz pokochać.


Zaczynasz? Nie wiesz co dalej? Postaw na Słowo!


Boże Słowo nadaje sens i budzi sens naszego życia. Duch Święty mówi nam dziś: „Popatrz! Na początku… Na początku Twojego życia było Słowo, Boże Słowo, to Słowo było u Boga i Bogiem było Słowo; to znaczy: Ty byłaś w Bogu, byłaś w sercu Boga, od początku, od zawsze. To Boże Słowo powołało Cię do istnienia i to Boże Słowo przywołuje Cię do istnienia każdego poranka. To słowo nadaje sens Twojemu istnieniu, nadaje sens Twojemu dziś. Kolejny raz Duch Święty mówi nam: „U początku tego nowego etapu, który się rozpocznie, postaw słowo. Ono niesie życie. U początku każdej decyzji postaw słowo, Boże słowo. Ono jest niezawodne, jest prawdą”. Módlmy się za siebie nawzajem w tych dniach może szczególnie, byśmy w słowie znajdowali oparcie, pocieszenie i umocnienie. Byśmy każdego dnia mieli czas dla słowa; czas, by słuchać; czas by się nasycać; czas, aby się w Słowie rozmiłować.


W Jezusie odnaleźć siebie


Zatrzymajmy się jeszcze nad jedną perłą z Janowego Prologu: „W Nim – w Słowie – było Życie”. Każdego roku mamy okazję, by uświadomić sobie, że Bóg stał się człowiekiem, że Bóg stał się dzieckiem, niemowlęciem. Ale w tej prawdzie odkrywamy coś więcej. W dzieciństwie Jezusa odkrywamy nasze dzieciństwo. W Jego życiu odkrywamy nasze życie, nasze zmagania, nasze tęsknoty, nawet nasze porażki. Boże Narodzenie to czas, w którym odkrywamy nowy sens naszego życia. W codzienności doświadczyliśmy chwil, w których już nie chciało się może żyć, czasem chcieliśmy umrzeć. Ale kontemplując życie Jezusa, Jego dzieciństwo, nauczanie, mękę, śmierć, zmartwychwstanie, odkrywamy, że warto żyć. Odkrywamy, że chcemy żyć. On swoim człowieczeństwem uzdrawia moje człowieczeństwo. On swoją wiernością uzdrawia moją niewierność. On swoim zaufaniem Ojcu uzdrawia moje bunty. On swoją czystością uzdrawia moją nieczystość. On dla mnie się narodził i On za mnie umarł. Jak wielkie jest moje życie, skoro ktoś, skoro Bóg, skoro Jezus dla mnie przyszedł i za mnie umarł? Niech więc w tych dniach, kiedy kontemplujemy Dziecię Jezus wyrywa się z naszego serca jedno pragnienie: „Ja chcę żyć! Ja chcę kochać! Bo spotkałam Tego, który jest źródłem życia i który jest źródłem miłości”.


s.M. Laureta Kobylińska