Miłość wzajemna
Miłość wzajemna

Miłość wzajemną uważamy za naczelne prawo w życiu wspólnym.
Konstytucje 78


Czy miłość można nakazać prawem? A jednak… jeśli wstępuję do Zgromadzenia to zwyczajną konsekwencją jest, że wchodzę na drogę kochania moich sióstr, które ze mną (a ja z nimi) dzielą życie. Innej opcji nie ma. Muszę to sobie powiedzieć jasno. Najlepiej zaraz na początku życia zakonnego, a potem ciągle to powtarzać. Wystarczy kochać i kropka. Tylko tyle… czy aż…? Lecz z każdym, upływającym we wspólnocie zakonnej, dniem, coraz wyraźniej, pojawia się we mnie pytanie: czym jest miłość? Co to znaczy kochać? Jak kochać moje siostry? Miłość jest darem?… zadaniem?… obowiązkiem?… prawem?… Odpowiedzią, która wniosła wiele światła w moje życie i która uczy mnie inaczej patrzeć na moją wspólnotę, są słowa Kardynała Ratzingera, dziś papieża seniora Benedykta XVI. Jeszcze jako Prefekt Kongregacji Nauki Wiary, w jednym z wywiadów, trafia w „dziesiątkę”, definiując miłość jako zależność. A Kardynał pisze tak: Dzieje są walką między miłością i niezdolnością do miłości. Obserwujemy to również dzisiaj, gdy człowiek posuwa się w swej niezależności tak daleko, że mówi: nie chcę nikogo kochać, bo bym się uzależnił, a to pozostawałoby w sprzeczności z moją wolnością. Rzeczywiście kochać to być zależnym od kogoś, kogo mogę stracić, dlatego miłość wnosi w moje życie ogromne ryzyko – ryzyko cierpienia. Stąd wysłowiona, bądź niewysłowiona odmowa: wolę sobie dać spokój z miłością, by nie dźwigać tego ryzyka, by nie ograniczyć swej autonomii, by nie uzależnić się od kogoś, by nie pogrążyć się nagle w nicości. Natomiast decyzja, której punktem wyjścia jest Chrystus, wygląda zupełnie inaczej: jest afirmacją miłości, bo tylko miłość, właśnie ze swym ryzykiem cierpienia i samozatraty, przybliża człowieka do samego siebie i czyni go istotą, którą człowiek ma być.

Bunt rodzi się we mnie, gdy czytam te słowa: kochać – to być zależnym. Ale tak kocha Bóg w Jezusie Chrystusie; Bóg, który ma słabość na punkcie człowieka i wcale tej słabości nie ukrywa. Bóg chce mi ofiarować swoją miłość a zarazem chce, bym kochała tak jak On; a to oznacza zrezygnować z mojej zupełnej niezależności…, pozwolić by siostra, którą kocham  mogła mnie zranić…, stać się zależną od kogoś, kogo mogę stracić… Jeśli odważę się być słabą, jeśli nie zlęknę się miłości, która chce mnie zaprowadzić dalej niż mogę to sobie wyobrazić, to ona uczyni mnie tym, kim mam być, kim pomyślał mnie Bóg. A to wszystko dzięki wspólnocie!

s.M. Faustyna Jureczko

Poprzednia
Z Konstytucji Sióstr Służebniczek NMP NP
13 z 30
Następna
Dysponować Do każdego i każdejUwielbienieNie szukać swegoMiejsce wyznaczone przez BogaParadoks życia z BogiemUbóstwo sprawia cudaTrwale i bezpiecznieWyrzeczenieMisjonarkaJedyne dobroPrzebaczenieMiłość wzajemnaDawać siebieŹródło życiaDla ChrystusaSłuchaj IzraeluWiernośćZanurzenie w BoguPrzewodniczkaNie ma innej drogiZ BogiemModlitwaDrugi człowiekWspólnota drogąPrawdziwa służbaŻyć we wspólnocieUbóstwoOfiaraChrystus Sługa